Grudzień 2017

W Hiszpanii odkryto "kapsułę czasu" Nie zgadniecie gdzie była ukryta !

Kiedy hiszpańscy konserwatorzy zabytków przystępowali do renowacji XVIII wiecznej rzezby Jezusa, nie przypuszczali, że rutynowa konserwacja ujawni znalezisko o którym dowiedzą się miliony ludzi na całym świecie.

 

jak informuje gazeta El Pais odkrycia dokonano w miejscowości  Burgo de Osma. Konserwatorzy zajmujący się zabytkową figurą Jezusa zauważyli pęknięcie na rzezbie. Po bliższych oględzinach okazało się, że cały fragment rzezby można zdemontować a w środku znajduje się schowek.

 

Po zdjęciu pośladków Jezusa,  specjaliści znalezli we wnętrzu figury,  ręcznie zapisane dwie kartki papieru. Na dokumencie widnieje data 1777 rok, zapiski podpisane są przez kapelana katedry Burgo de Osma, Joaquína Míngueza. Tak więc znalezisko jest najstarszą "kapsułą czasu" kiedykolwiek odkrytą na świecie.

Kapelan katedry zostawił w figurze Jezusa zapiski dla potomnych. Chciał przekazać następnym pokoleniom wgląd w życie ludzi w swoich czasach. Zapiski dotyczą prozaicznych spraw, życia codziennego.  Wymienił także artystę, który wykonał rzezbę. Wedle zapisków artysta Manuel Bal wykonał także 5 innych figur dla kościołów w okolicy.

 

Joaquín Mínguez pisze następnie o plonach pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa, które uprawiali najczęściej  lokalni rolnicy. Wspomina o malarii i durze brzusznym, choroby te miały być w tym czasie najpowszechniejsze w jego okolicy.

Pisze też o milszych sprawach niż ciężkie choroby. Opisuje popularne w tamtym czasie i w tym regionie rozrywki, które umilały czas wolny lokalnej ludności. Do ulubionych należały gry karciane a także gra w kule. W czasie ulubionych gier wypito zapewne nie jedną butelkę wina. Kapelan z zadowoleniem wspomina, że zbiory winorośli były bardzo obfite od wielu lat.

 

Zapiski Joaquína Míngueza zostały przekazane do archiwum lokalnego arcybiskupstwa. Jednak by wypełnić intencje i pragnienie autora zapisków,  kopie zostaną włożone do rzezby, która po zakończeniu konserwacji wróci do kościoła. 


Szczątki pradziadka "Inki" wracają do Polski

W maju 2017 roku świat obiegła informacja o odnalezieniu szczątków rosyjskiego generała pochowanego w Turcji.  Wiadomość a zwłaszcza zdjęcia z ekshumacji,  przedstawiające bardzo dobrze zachowane szczątki wzbudziły duże zainteresowanie.

 

Oficer armii carskiej pochowany został w 1894 roku we wschodniej Turcji, w mieście Ardagan na cmentarzu katolickim. Początkowo zidentyfikowany został jako generał  Hejman. Rosjanie wysłali na miejsce Olega Czestiakowa, specjalistę z rosyjskiego wojenno-historycznego archiwum, by ekshumował i zidentyfikował ciało.

 

Przeprowadzone badania udowodniły jednak, że wstępna identyfikacja była błędna. Odnalezione szczątki ludzkie rzeczywiście należały do oficera armii carskiej. Nie były to jednak szczątki generała Hejmana ale podpułkownika Karola Karolewicza Rzepeckiego.

Szybko okazało się, że ppłk Karol Rzepecki to pradziadek niezłomnej żołnierki AK Danuty Siedzikówny "Inki" która zapisała się w  historii swą nieugiętą postawą w czasie brutalnego śledztwa w UBeckiej katowni. Rosjanie nie mieli jeszcze wtedy pojęcia o tym, że ppłk Rzepecki był jej krewnym.

 

Polski IPN od samego początku zapewniał, że podjęte zostaną działania we współpracy z MSZ mające na celu sprowadzenie do kraju ciała ppłk Rzepeckiego. Kilka dni temu na łamach hurriyetdailynews.com. turecki minister kultury i turystyki Numan Kurtulmuş potwierdził, że odnaleziona osoba jest polskiego pochodzenia.

"Wiemy, że osoba, która tu leży była polskiego pochodzenia"  powiedział minister Numan Kurtulmuş. "Znamy również członków rodziny tej osoby w Polsce. Rozpoczęliśmy proces zwrotu ciała" dodał turecki minister.

 

Minister stwierdził też, że do procesu zwrotu ciała zostanie włączona także strona rosyjska, gdyż ppłk Rzepecki był oficerem armii rosyjskiej.  "Strona polska domaga się pochowania tego człowieka w miejscu, z którego pochodził. Być może w Polsce zostanie wzniesiony grób lub mauzoleum" powiedział Kurtulmuş.