Choreomania, tajemnicza taneczna plaga średniowiecza

Kategorie: 

Public domain

W 1374 r w Akwizgranie w Niemczech doszło do dziwnych wydarzeń. Z niewytłumaczonych do dzisiaj przyczyn grupa ludzi zaczęła tańczyć po czym rozeszła  się po okolicy. Cos co na początku wydawało się tylko wygłupem kilku szaleńców, przerodziło się w epidemię obejmującą swym zasięgiem zachodnie tereny Niemiec, Francję i Holandię. Do tańczących dołączyły tysiące ludzi zanim epidemia wygasła samoistnie.

 

Brzmi jak opowiastka ludowa? Może. Ale był to pierwszy z dwóch najlepiej udokumentowanych przypadków tak zwanej „plagi tańca” lub choreomanii. Podobne wypadki znane były wczesniej i zostały odnotowane już w VII w n.e i okazjonalnie wybuchały przez całe sredniowiecze  aż do XVI w.

 

Jak wspominają kroniki, ludzie ci tańczyli, krzyczeli, podskakiwali, wymachiwali rękoma w niekontrolowany sposób, niektórzy doznawali halucynacji. Ci z tańczących którzy nie zmarli na atak serca lub z odwodnienia i wyczerpania. Padali na ziemię z pianą na ustach wijąc się w konwulsjach. Po pewnym czasie gdy doszli do siebie, wstawali i kontynuowali swój dziwaczny pochód w niektórych przypadkach trwający tygodnie a nawet miesiące.

 

Czasami uczestnicy rzucali się na ziemię, tarzając się w błocie wydawali zwierzęce odgłosy. Inni darli na sobie ubrania i uprawiali seks z innymi uczestnikami tego szaleństwa. Zdarzało się, że szaleńcy błagali obserwujących ich ludzi by ci bili ich po spodniej części stóp podczas gdy sami wili się na ziemi.

 

Jeszcze inni żądali od obserwatorów by ci podrzucali ich wysoko w powietrze. Wszystkiemu towarzyszyły wulgarne gesty, obnażenie i plugawy język, który szaleńcy kierowali do obserwatorów którzy odmówili przyłączenia się do nich.

 

Jak już wspomniałem wypadki choreomanii zdarzały się częściej. I tak w 1020 r odnotowano, że w miejscowości Berenburg 18 chłopów  nie mogło przestać tańczyć i spiewać. Inny przypadek zdarzył się w 1278 roku w Erfurcie, 200 osób tańczących przez wiele dni weszło na most,  który w wyniku wstrząsów zawalił się zabijając wielu z tancerzy.

 

Kilka epizodów choreomanii odnotowano w 1375 i 1376 roku w Niemczech, Francji i  Holandii. W 1428 roku w Zurichu odnotowano maniakalnie tańczącą grupę kobiet  a w Schaffhausen tego samego roku pewien mnich zatańczył się na śmierć.

 

Apogeum „plagi tanecznej” przypada na wiek XVI wtedy to doszło do drugiego najbardziej znanego epizodu choreomanii. W 1518 roku w Strasburgu kobieta imieniem Troffea zaczęła tańczyć na ulicy. Po tygodniu tańczących było już  trzydziestu czterech a po miesiącu na ulicach Strasburga dzień i noc pląsało czterysta osób!

                Powyżej obraz pędzla Pietera Bruegela, który był swiadkiem jednej z plag tańca w Holandii

Zaniepokojeni rozwojem wypadków rajcy miejscy, szukali pomocy u ówczesnych naukowców. Ci wykluczyli astrologiczne i nadprzyrodzone przyczyny epidemii i orzekli, że tańczący cierpią na chorobę zwaną „hot blood” gorąca krew. Jednak zamiast przepisać jak zwykle w takim przypadku upuszczanie krwi zalecili kurację muzyką. Szczegóły tych wydarzeń znamy z zachowanych ksiąg miejskich miasta Strasburg.

 

W tym celu na targu zbożowym w Strasburgu, wybudowano dużą drewnianą scenę na którą spędzono oszalałych tancerzy. Tam orkiestra zatrudniona w tym celu, grała początkowo bardzo szybko dostosowując się do szybkiego tempa podrygujących tancerzy. Następnie orkiestra stopniowo zwolniła tempo zachęcając  tym samym do zwolnienia tancerzy i zaprzestania tańczenia. Metoda ta stała się popularna lecz czasami przynosiła dokładnie odwrotny skutek od zamierzonego, gdyż do tańczących przyłączało się jeszcze więcej ludzi.

 

Wiele naukowych teorii zostało postawionych w celu wyjaśnienia tych dziwnych zdarzeń. Jedną z nich jest teza, że tańczący ulegali swego rodzaju ekstazie, histerii religijnej spowodowanej przez głębokie i szczere przeżywanie obrządków religijnych. Być może jest to tylko zbiegiem okolicznosci, że wielu uczestników tego zbiorowego szaleństwa było pielgrzymami.

 

Na związki plagi tańca z religią wskazywać może inna nazwa tej plagi „Taniec sw Wita”. W średniowieczu często tłumaczono sobie, że przyczyną plagi tańca jest klątwa sw Wita. Wiele razy taneczne szaleństwo kończyło się w miejscach kultu tego świętego lub zaczynało w okolicach dnia sw Wita, także do sw Wita modlono się o zakończenie plagi.

 

Innym ciekawym wytłumaczeniem plagi jest teza o zatruci sporyszem. Sporysz jest rodzajem pasożytniczego grzyba atakującego zboże. Zawiera on w sobie toksyczny alkaloid ergotaminę. Ergotamina jest dzis używana w produkcji narkotyku LSD. Zatrucie sporyszem daje podobne symptomy jak te wymienione w przypadkach plagi tańca, halucynacje, konwulsje, irracjonalne zachowanie.

 

Zatrucie sporyszem byłoby silnym kandydatem do wytłumaczenia tajemnicy plagi tańca.  Jednak przy zatruciu sporyszem występuje jeden symptom o którym nie ma mowy ani razu w kontekście plagi tańca. Zainfekowane sporyszem osoby często tracą kończyny z powodu gangreny wywołanej na skutek martwicy spowodowanej przez brak cyrkulacji krwi. Z tego powodu należy wykluczyć sporysz jako winowajcę.

 

Innym popularnym wytłumaczeniem plagi tańca jest zbiorowa histeria, która miała manifestować się zbiorowym tańcem i irracjonalnym zachowaniem wywołanym przez wzmożony i ciągły stres. Pamiętajmy, że większość z przypadków plagi tańca wydarzyła się w czasach głodu, chorób i wojen nękających zachodnią Europę w XIII i XIV wieku.

 

Być może przyczyną plagi tańca była kombinacja stresu wywołanego urojonymi i prawdziwymi zagrożeniami czyhającymi na ludzi tamtych czasów. Dorzućmy do tego zbiorowe zaburzenia psychiczne znane nauce jako zespoły uwarunkowane kulturowo plus wspomniane ekstazy religijne i mamy gotowy przepis na szaleństwo.

 

A może poprostu ludzie średniowiecza też lubili rave party Smile ?

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Zdzicho

Dlaczego boimy się nazwać

Dlaczego boimy się nazwać rzecz po imieniu. Czy nie jest możliwe działanie tzw demonów itp ? Wszystkie religije, kulty i wyznania istniejące od początków świata mówią o tym i każą liczyc się z tym. Lecz gdyby nauka oficjalna przyznała by istnienie tych złych sił to także oficjalnie musiały by przyznać równolegle , iż BÓG istnieje także. A to nie byloby zgodne z planami ILUMINATÓW.   

0
0

Skomentuj