Bitwa o Borujsk, ostatnia szarża polskiej kawalerii

Kategorie: 

public domain

Polska w ciągu swej długiej historii zawsze polegała na kawalerii broniącej granic naszego państwa. Nie inaczej były w czasach II RP. Kawaleria była wtedy elitą i trzonem Wojska Polskiego. To właśnie z tym okresem oraz kampanią wrześniową Polacy najczęściej kojarzą kawalerię. Ale mało kto wie, że epopeja polskiej kawalerii nie zakończyła się wraz z klęską wrześniową.

 

Wiosną od marca do maja 1944 roku w Trościańcu na Ukrainie została sformowana 1 Samodzielna Warszawska Brygada Kawalerii. Brygadę sformowano według sowieckiego etatu 06/450 samodzielnej brygady kawalerii. Stan brygady wynosił najpierw 3025 żołnierzy by po zmianach osiągnąć liczbę 3500 żołnierzy, pierwszym dowódcą został płk Włodzimierz Radziwanowicz.

 

75% żołnierzy stanowili weterani walk wrześniowych z 19 Pułku Ułanów Wołyńskich i 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich. Reszta żołnierzy miała za sobą służbę w innych pułkach kawaleryjskich II RP. Kadra oficerska składała się głównie z oficerów rosyjskich posiadających polskie pochodzenie. Braki w kadrze oficerskiej niższego szczebla rozwiązano poprzez promocję podoficerów na stopnie oficerskie.

 

Po wkroczeniu na ziemie polskie w skład jednostki włączono grupę żołnierzy z 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej. Rozkazem numer38 z 8 maja 1944 roku brygadę włączone w struktury 1 Armii Wojska Polskiego i w składzie tej armii brygada przeszła cały szlak bojowy aż do samego Berlina.

                                              W czasie defilady 15 sierpnia w Lublinie

Najcięższe boje brygada stoczyła zimą 1945 roku w czasie operacji pomorskiej mającej na celu przełamanie Wału Pomorskiego. Wcześniej jednostka uczestniczyła w walkach w rejonie Warszawy i na Pomorzu głównie w charakterze piechoty, koni używając tylko do transportu. Jednak pod  Borujskiem przyszło im wykonać ostatnią szarżę kawaleryjską w historii polskiej kawalerii a być może i historii kawalerii w ogóle.

 

Pod Borujskiem Niemcy obsadzili wybudowaną wczesniej trzecią linię obrony. Linia ta nie składała się z betonowych umocnień jakie Polscy żołnierze musieli zdobyć na pierwszej linii umocnień Wału Pomorskiego. Wokół Borujska i sąsiednich wsi Niemcy wybudowali kompleksowy system bunkrów ziemnych i ziemnych przeszkód inżynieryjnych oraz pól minowych. W pasie natarcia jednostek polskich broniła się bardzo doświadczona i ostrzelana w walkach 163 Dywizja Piechoty Wehrmachtu.

 

 

Pierwsze ataki na rejon umocniony Borujsk i Żabin nie przyniosły efektu i zostały odparte przez Niemców. 1 marca po 30 minutach przygotowania artyleryjskiego do ataku ruszyły oddziały 2 Warszawskiej Dywizji Piechoty im Henryka Dąbrowskiego. Silny ogień z niemieckich pozycji zatrzymał jednak piechotę, która zaległa pod ostrzałem w szczerym polu.

 

Kolejny atak przy wsparciu czołgów 2 batalionu pancernego ze składu 1 Brygady Pancernej im Bohaterów Westerplatte też nie przyniósł skutku. Załamało się także natarcie przeprowadzone po wprowadzeniu do boju dodatkowych czołgów z 1 batalionu czołgów z fizylierami na pancerzu. Piechota zalegała pod celnym ogniem wstrzelanych w przedpole karabinów maszynowych, których obsługi miały świetny widok na przedpole ze swych pozycji położonych na pagórku na, którym znajduje się wieś Borujsk.  Czołgi zaś odcięte od piechoty padały łupem Niemców wyposażonych w pancerfausty i chowających się w licznych "lisich norach".

 

Zbigniew Flisowski uczestnik walk pod Borujskiem tak wspomina ten moment.

 

"zrobili szachownicę z pancerfaustów fantastycznie zamaskowanych, każdy w dołku, obok po dziesięć sztuk poukładanych pancerfaustów"

 

Po załamaniu się kolejnych ataków do walki skierowano wydzielone oddziały brygady kawalerii. Początkowo brygada kawalerii miała ścigać Niemców po przełamaniu ich pozycji przez piechotę i czołgi.  Plan jednak uległ zmianie i dowództwo postanowiło podjąć próbę przełamania niemieckich linii śmiałym, szybkim atakiem kawalerii.

 

Do szarży skierowano dwa szwadrony ułanów dowodzone przez por. Zbigniewa Staraka i ppor. Mieczysława Spisackiego.  Atak, który ruszył o godzinie 15:45 wspierany był przez oddział artylerii konnej.

 

Dowodzący szarżą por. Starak tak wspomina początek bitwy.

 

"Strzeliła w górę czerwona rakieta. Padła komenda lance, szable w dłoń. Rozwinięte w linie plutony wyskoczyły z lasu. Cwałem doszliśmy do toru kolejowego, przeskoczyliśmy przezeń, przejechaliśmy się po szachownicy grenadierów, którzy niszczyli nam pancerfaustami czołgi"

 

 

Ten sam moment opisuje wspomniany wcześniej Zbigniew Flisowski.

 

"Plutony pędziły teraz prawie w jednej linii cwałem. Zdzierałem sobie gardło, poprawiając szyki. Wspaniały to był widok ta rwąca fala naszego natarcia. Minęliśmy naszą piechotę, minęliśmy czołgi. O czym się myśli w takiej chwili? Tylko o jednym dorwać się do wroga. Przeskoczyliśmy przez wnęki pancerfaustników, konie brały rowy, kto się wychylił lub uciekał dostawał szablą".

 

             Ułan 1 Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii pod Warszawą latem 1944 roku.

Wśród Niemców wybuchła panika. Niemcy rzucili się do ucieczki porzucając swe pozycje i broń. Umożliwiło to polskiej piechocie wznowienie ataku, do natarcia ruszyły również czołgi z 1 batalionu pancernego. w tym samym czasie ułani kontynuowali szarżę.

 

Jeszcze raz oddajmy głos por. Starakowi.

 

"Prawie bez strat zaatakowaliśmy okopy przeciwnika, z których pryskali jak myszy spod miotły wystraszeni żołnierze niemieccy, porzucając broń. Cięliśmy i dalej. Tuż przed Borujskiem dopadliśmy jaru, który przylegał prawie do samej wsi. Spieszyliśmy się i ruszyliśmy do ataku w kierunku kościoła".

 

O 17:00 Borujsko było zdobyte. Niemcy stracili ponad 500 zabitych i 50 rannych. Po stronie polskie poległo 147 żołnierzy a 349 odniosło rany, wśród kawalerzystów poległo 7 ułanów a kilku odniosło rany.

 

Po walkach na Wale Pomorskim brygada kontynuowała swój szlak bojowy przez Mrzeżyno gdzie uczestniczyła w zaślubinach Polski z Bałtykiem, by następnie dotrzeć na północne przedmieścia Berlina i pomóc w zamknięciu pierścienia okrążającego stolicę III Rzeszy. Szlak bojowy jednostka zakończyła na wschodnim brzegu Łaby w okolicach Wandlitz. Rozkazem z dnia 15 maja 1945 roku jednostkę przekształcono w 1 Warszawską Dywizję Kawalerii o etatowym stanie 6600 żołnierzy. Po kolejnych redukcjach w całych siłach zbrojnych, związanych z przechodzeniem na etaty pokojowe, jednostkę ostatecznie rozformowano 27 stycznia 1947 roku. Z dywizji wydzielono tylko 100 osobowy oddział, który przeformowano w Szwadron Reprezentacyjny Prezydenta RP. W połowie 1948 roku także i ten oddział został rozwiązany. 1 Warszawska Dywizja Kawalerii była ostatnią wielką bojową jednostką kawalerii w Polsce, która zamknęła wielowiekową chlubną tradycję kawaleryjską w Polsce.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj