Deus vult ! Historia wypraw krzyżowych cz.3 ( I wyprawa krzyżowa i zdobycie Jerozolimy

Kategorie: 

Źródło: public domain

W tym samym czasie kiedy wyprawa ludowa maszerowała przez Bałkany, rycerstwo  Europy dopiero się zbierało i trwały przygotowania do wymarszu. Termin rozpoczęcia wyprawy ogłoszono na 15 sierpnia, kiedy to zakończą się żniwa i wyżywienie ogromnej armii nie będzie stanowiło większego problemu.

Papież Urban II mianował przywódcą całej wyprawy  biskupa Le Puy Ademara z Monteil, który był jednak tylko przywódcą duchowym wyprawy. Jego autorytet i zdolności dyplomatyczne zażegnały w czasie wyprawy nie jeden spór w obozie krzyżowców. Formalnego dowódcy wojskowego nie wyłoniono a wszystkie decyzje podejmowała rada wojenna złożona z najznamienitszych członków wyprawy.

Być może gdyby do wyprawy przyłączyła się jedna z koronowanych głów, krzyżowcy mieliby jednego wyrazistego lidera. Jednak cesarz Henryk IV był ekskomunikowany i pozostawał w konflikcie z Papieżem, także król Francji Filip I był ekskomunikowany. Król Anglii Wilhelm II Rudy choć nie był ekskomunikowany to jego stosunki z papieżem pozostawały napięte.

Większość zgromadzonej armii była pochodzenia frankońskiego i normańskiego, uzupełnienie stanowiły poczty nielicznych rycerzy z Niemiec i Anglii. Najbogatszym z feudałów biorących udział w wyprawie był Rajmund z Tuluzy prowadzący rycerzy z Prowansji. Inne istotne postaci to Boemund z Tarentu wiodący Normanów z Sycylii, Tankred z Tarentu (siostrzeniec Boemunda), Gotfryd z Bouillon książę Dolnej Lotaryngii,  Robert II Krótkoudy książę Normandii (syn Wilhelma Zdobywcy), Stefan hrabia Blois, hrabia Flandrii Robert Flandryjski, Baldwin I z Bouillon (brat Gotfryda).

Cała armia liczyła około 40 tyś zbrojnych, w tym 4500 ciężkiej jazdy, resztę stanowiło 35 tyś pieszych wojowników. Była to świetnie uzbrojona i wyszkolona armia złożona z rycerzy i zawodowych żołnierzy, niewątpliwie najlepsza siła zbrojna ówczesnej Europy.

Po długim marszu przez Bałkany kolejne hufce możnowładców, maszerujące często różnymi trasami dotarły na jesień 1096 roku pod mury Konstantynopola. Przemarsz przez Bałkany przebiegał bez incydentów choć oddział Boemunda z Tarentu, starł się z eskortującymi ich Pieczyngami w służbie cesarza Aleksego I.

Cesarz nie spodziewał się przybycia aż tak wielkiej armii krzyżowców. Pamiętając kłopoty jakie sprawili krzyżowcy ludowi, Aleksy I roztropnie postąpił nie wpuszczając armii krzyżowej do miasta, krzyżowcy musieli rozbić obóz pod murami miastem. Zresztą niezwłocznie Grecy przystąpili do transportu armii na drugą stronę Bosforu, także przy pomocy floty weneckiej.

Bizantyjczycy chcąc uzyskać kontrolę nad wyprawą obsypywali przywódców podarunkami. Stefan z Blois dostał na przykład od cesarza tyle podarków, że w liście do swej żony Adeli z Blois (córki króla Anglii Wilhelma Zdobywcy) mógł napisać, że mają  teraz dwa razy więcej złota i srebra niż przed wyjazdem na wyprawę. Grecy nie omieszkali także pokazać od kogo zależna jest wyprawa i kto dostarcza armii krzyżowej prowiant i tym samym napełnia brzuchy żołnierskie.

Jako anegdotkę można dodać, że Stefan na wyprawę wcale się nie kwapił. Jego wpływowa, dobrze wykształcona żona a za razem religijna kobieta wypchnęła go na siłę. Argumentując, że nie będzie jej robił wstydu siedząc w domu,  podczas gdy chrześcijańska Europa wyrusza na wojnę z niewiernymi. Stefan chcąc nie chcąc spakował kanapki i pojechał na wojnę:).

Grzeczności, biesiady i negocjacje trwały 2 tygodnie. Na koniec cesarz zażądał złożenia przez krzyżowców przysięgi, że wszystkie miasta i terytoria odbite z rąk niewiernych wrócą pod panowanie Bizancjum. Niektórym krzyżowcom bardzo to było nie w smak, najbardziej niechętny takim porozumieniom Rajmund z Tuluzy stoczył nawet potyczkę z wojskami Bizancjum. Po pewnych perturbacjach,  dla dobra wyprawy wszyscy możni wyprawy złożyli przysięgę i wyprawa ruszyła w dalszą drogę. Pierwszą przeszkodą na jej drodze było miasto Nikea, stolica Sułtanatu Rumu, bez zdobycia, którego nie można było myśleć o dalszym marszu w kierunku Jerozolimy.

Zdobycie Nikei

Poszczególne oddziały krzyżowców z posiłkami bizantyjskimi nadciągały osobno i proces otaczania miasta trwał od początku maja, ostatecznie oblężenie rozpoczęto 14 maja. Ostatni kontyngent krzyżowców pod wodzą  Roberta z Normandii i Stefana z Blois,  dotarł pod mury miasta 3 czerwca gdy trwały już walki. 

Nikea była silnie ufortyfikowana, a jej umocnienia, znajdowały się w doskonałym stanie. Mury miasta miały długość około 6,5km a baszt było 240. Miasto leżało na skraju  Jeziora Askaniańskiego, zbudowane na planie nieregularnego pięcioboku. Garnizon turecki w mieście był spory, nie wystarczał on jednak do skutecznej obrony przed tak licznym nieprzyjacielem. Z tego powodu wysłano do sułtana gońców z wezwaniem o pomoc.

Pierwsze oddziały tureckie przybyłe pod miasto uderzyły bez zwłoki na hufce tuluskie, z pierwszego starcia zwycięsko wyszli krzyżowcy. Turcy wycofali się by poczekać na sułtana nadciągającego z głównymi siłami. Widząc, że odsiecz wycofuje się,  oblężeni Turcy zaprosili do miasta bizantyjskiego generała Butumitesa by uzgodnić warunki kapitulacji. Szybko jednak nadeszły wieści, że sułtan jest już blisko i negocjacje przerwano.

Jego armia przybyła pod Niceę 21 maja. Sułtan od razu zaatakował krzyżowców, usiłując przebić się do miasta. Główne uderzenie przyjęło wojsko Rajmunda, którego prawym skrzydłem dowodził Ademar z Monteil biskup Le Puy. Oddziały tuluskie wzięły na siebie całe uderzenie, ponieważ Gotfryd i Boemund nie mogli opuścić swoich stanowisk pod murami, w obawie przed atakiem miejskiego garnizonu.

Rajmunda wspomogły hufce Roberta z Flandrii. Bitwa trwała cały dzień i mimo zażartego ataku, Turcy nie zdołali przebić się przez oddziały krzyżowców. Okazały się one silniejsze niż sądzili muzułmanie, do tego w pojedynkach dobrze uzbrojeni i wyszkoleni  rycerze europejscy pokonywali lekkozbrojnych Turków. O zmroku widząc nieuchronną klęskę, Kilidż Arslan zdecydował się na odwrót.

Zwycięstwo okupiono wielkimi stratami, poległo wielu znamienitych rycerzy w tym Baldwin hrabia Gandawy. Zwycięstwo podniosło jednak morale krzyżowców i osłabiło wolę walki oblężonych w mieście Turków. Lekcję pokory odebrał także sułtan, który po łatwych zwycięstwach rok wcześniej nad wyprawą ludową nie miał szacunku dla wojsk europejskich. Po bitwie krzyżowcy poucinali głowy poległym Turkom. Część głów wrzucono katapultami do miasta a resztę obnoszono na pikach wokół miasta.

Przez następne tygodnie krzyżowcy próbowali dokonać wyrwy w murach przy pomocy maszyn oblężniczych oraz podkopów w, których rozpalano ogień by skruszyć fundamenty jednej z wież obronnych. Nie przynosiło to jednak większych efektów, uszkodzenia spowodowane przez krzyżowców były za każdym razem naprawiane przez Turków pod osłoną nocy. W tym czasie miasto ciągle było zaopatrywane od strony jeziora.

Krzyżowcy wysłali do cesarza posłańców z prośbą o przetransportowanie na jezioro floty cesarskiej. 7 dni zajęło przeniesienie okrętów na dystans 30km. Wysiłek opłacił się. Kiedy Turcy zobaczyli, że ich jedyna droga zaopatrzenia jest odcięta,  postanowili się poddać. Turcy jeszcze raz skontaktowali się z Butumitesem i uzgodnili warunki kapitulacji. 18 czerwca, w noc poprzedzającą planowany szturm walny,  Turcy  otworzyli bramę na odcinku bizantyjskim i wpuścili do miasta Bizantyjczyków, którzy zatknęli na wieżach miasta cesarskie chorągwie.

Było to na rękę cesarzowi gdyż ten chciał przejąć miasto w jak najlepszym stanie i zapobiec jego splądrowaniu do, którego by zapewne doszło w wypadku sforsowania obrony w wyniku bitwy i wdarcia się do miasta krzyżowców. Cesarz miał także na uwadze dobro mieszkańców miasta, gdyż większość z nich stanowili greccy chrześcijanie.

Doszło do zadrażnienia stosunków pomiędzy krzyżowcami a cesarzem, gdyż krzyżowcy poczuli się oszukani tajnymi negocjacjami prowadzonymi przez Bizantyjczyków z Turkami. Radość ze zwycięstwa przesłoniła jednak animozje pomiędzy sojusznikami. Zwycięstwo dodało krzyżowcom wiary w powodzenie wyprawy i spowodowało napływ nowych ochotników. Turcy zdali sobie natomiast sprawę, że wyprawa krzyżowa jest dla ich panowania w Anatolii śmiertelnym zagrożeniem.

Bitwa pod Doryleum

29 czerwca armia krzyżowa podzieliła się na dwie części i wyruszyła w dalszą drogę. Tymczasem sułtan Kiildż Arslan zawarł sojusz ze swoimi dotychczasowymi wrogami, tureckimi Daniszmendydami władającymi własnym państwem w okolicach dzisiejszego miasta Sivas. Armia sułtana śledziła bacznie ruchy armii krzyżowej, czekając na dogodny moment do wydania walnej bitwy.

Do bitwy doszło u zbiegu dwóch dolin, w pobliżu dawnej twierdzy bizantyjskiej Doryleum. Przodem maszerowali  Normanowie pod wodzą Boemunda z Tarentu i Roberta z Normandii, za nimi zaś w pewnej odległości reszta armii z Gotfrydem z Bouillon,  Rajmundem z Tuluzy i biskupem Ademarem. Zwiadowcy Boemunda i Roberta dostrzegli nawet grupę konnych Turków o czym donieśli dowódcom. Boemund i Robert uznali, że są to tylko Tureccy zwiadowcy i kontynuowali marsz. Gdy wyszli na otwartą przestrzeń w dolinie, dostrzegli tysiące Turków, którzy zastąpili im drogę.

W szeregi krzyżowców wdarł się niepokój. Krzyżowcy zatoczyli obóz warowny w, którym schronili się cywile towarzyszący armii. Wojownicy zaś sformowali kordon ochronny wokół obozu. Turcy stosowali swoja ulubioną taktykę, zacieśniania pętli wokół przeciwnika i zasypywania go tysiącami strzał wystrzelonych z galopujących koni. Krzyżowcy nie znający takiej taktyki dążyli do bezpośredniego starcia od, którego Turcy się uchylali. Tylko osobiste męstwo Roberta i Boemunda, którzy objeżdżali pozycje swych wojsk dodając otuchy, zapobiegło załamaniu się obrony i ucieczce.

Po 5 godzinach morderczego ostrzału, na horyzoncie zamajaczyły proporce drugiej armii krzyżowej zbliżającej się do pola bitwy. O wyniku bitwy przesądziło pojawienie się na tyłach Turków oddziału krzyżowców, którzy za radą Bizantyjczyków dokonali górskimi ścieżkami szerokiego obejścia pola bitwy. Krzyżowcy uderzyli na skrzydło wojsk tureckich. Turcy nie wytrzymali natarcia i uciekli z pola bitwy. W ręce krzyżowców wpadł obóz ze skarbcem sułtana  Kilidż Arslana.

Krzyżowcy byli bliscy katastrofy, lecz ostatecznie odnieśli decydujące zwycięstwo.  Zwycięstwo zawdzięczali dyscyplinie i wysokiemu morale, pozwalającym im trwać pod tureckim obstrzałem. Zwycięstwo zostało okupione dużymi stratami. Zginęło około 4000 krzyżowców, a więc utracono jedną trzecią armii. Także Turcy ponieśli dotkliwe straty, tracąc około 3000 ludzi.

Sułtan przekonał się jeszcze raz, że przyszło mu walczyć z doborową armią. Dlatego uznał, że nie zdoła pokonać krzyżowców w walnej bitwie i od tej pory przyjął taktykę spalonej ziemi i nękania przeciwnika nagłymi acz krótkimi atakami. Po trzech dniach obozowania na polu bitwy, spędzonych na grzebaniu zmarłych i odzyskiwaniu sił. Armia krzyżowa ruszyła w kierunku potężnej Antiochii, kolejnego ważnego celu zbrojnej wyprawy do Jerozolimy.

Od Głównej wyprawy odłączył się Baldwin z Bouillon (brat Gotfryda), który udał się księstwa Edessy gdzie został powitany z radością przez miejscowych chrześcijan w większości Ormian. Baldwin zawarł sojusz z księciem Edessy Torosem, który uznał Baldwina za następcę tronu. Po kilku tygodniach Toros umiera w dziwnych okolicznościach a Baldwin ogłasza powstanie Hrabstwa Edessy. Tym sposobem powstało pierwsze państwo łacińskie na Bliskim Wschodzie. Trzeba zaznaczyć, że Baldwin złamał umowę z cesarzem i nie zwrócił Bizancjum ziem niegdyś należących do Bizancjum.

Zdobycie Antiochii

Reszta wyprawy dotarła w pazdzierniku 1097 roku do Antiochii i rozpoczęła jej oblężenie, które trwało aż do czerwca 1098 roku. Samo oblężenie Antiochii obfitowało w emocjonujące zwroty akcji, kiedy to szala zwycięstwa przechylała się z jednej strony na drugą. Jest to materiał na osobny, obszerny artykuł. Dlatego opiszę oblężenie Antiochii w wielkim skrócie nie wdając się przesadnie w detale.

Trwająca od 20 pazdziernika 1097 roku do 28 czerwca 1098 roku oblężenie Antiochii było w zasadzie serią oblężeń i bitew krzyżowców z Turkami w wyniku, których krzyżowcy ostatecznie zdobyli Antiochię. Oblężenie można podzielić na dwie główne fazy. W pierwszej fazie, trwającej do 2 czerwca 1098 roku, krzyżowcy oblegali miasto i odparli dwie armie tureckie próbujące odblokować Antiochię. Faza ta zakończyła się zdobyciem miasta (po zdradzie Firuza, ormiańskiego dowódcy trzech baszt, który wpuścił Normanów na dowodzone przez siebie baszty) przy czym Turcy utrzymali się w cytadeli.

W drugiej fazie od 3 do 28 czerwca, krzyżowcy panujący nad miastem oblegali cytadelę i jednocześnie byli oblegani przez turecką armię Kurbughi, atabega Mosulu. Zakończyła się ona bitwą w, której krzyżowcy zmusili armię Kurbughi do ucieczki, zaś cytadela poddała się.

Sytuacja krzyżowców w oblężonym mieście stała się tragiczna. Odcięci od zaopatrzenia cierpieli głód, dochodziło dezercji a morale zupełnie upadło. Turcy spodziewali się lada dzień zupełnego zwycięstwa. Wtedy nastąpiło ważne wydarzenie, które odmieniło losy bitwy i uratowało wyprawę krzyżową od zupełnej klęski.

Podczas tureckiego szturmu 10 czerwca do dowódców zgłosił się jeden z towarzyszących wyprawie biedaków niejaki  Piotr Bartłomiej. Twierdził on, że już od grudnia 1097 roku miał objawienia, w, których ukazywał mu się Andrzej Apostoł. W ostatnim z tych objawień miał przekazać mu informację o ukrytej pod jednym z antiocheńskich kościołów Świętej Włóczni, którą został przebity bok Jezusa. 14 czerwca na polecenie Rajmunda z Tuluzy podjęto poszukiwania pod wymienionym przez Piotra Bartłomieja kościołem. Wieczorem we wskazanym miejscu odkopano oczywiście Świętą Włócznię, co wywołało wielki entuzjazm wśród krzyżowców.

W serca krzyżowców wlała się nadzieja i entuzjazm. W mieście podjęto uroczyste przygotowania do bitwy. Krzyżowcy przez trzy dni pościli, spowiadali się i odbywali procesje ze Świętą Włócznią. Ostatniego dnia wszyscy przyjęli Komunię Świętą. Przed bitwą na tymczasowego wodza wybrano Boemunda.

Powyżej Biskup Ademar niosący Świętą Włócznię

Skrajnie zdesperowani lecz natchnięci wiarą w zwycięstwo krzyżowcy wydali Turkom walną bitwę. Kurbugha pozwolił krzyżowcom spokojnie wyjść z miasta i ustawić się w szyku na polu bitwy. Wszyscy krzyżowcy walczyli pieszo, gdyż swoje konie już dawno zjedli, paradoksalnie okazało się to wielką siłą.  

Boemund zorganizował wszystkich krzyżowców w jedną, dużą, pieszą formację, która mimo wielkiego osłabienia przemaszerowała przez pole bitwy i szybko zdobyła obóz Kurbughi. Pożar obozu wywołał panikę wśród Turków i ich odwrót, mimo że wciąż mogli wygrać bitwę. Starcie spowodowało jednak u krzyżowców ogromne straty, polegli niemal wszyscy Normanowie, którzy stanowili czoło nacierających krzyżowców.

Zwycięstwo pod Antiochią otworzyło krzyżowcom drogę do Jerozolimy. Niestety w obozie krzyżowców wybuchł spór o to komu należy się władza nad miastem. Spór na wiele miesięcy opóznił marsz armii krzyżowej na Jerozolimę. Ostatecznie władzę przekazano Boemundowi, który odłączył się od wyprawy i utworzył Księstwo Antiochii.

Wieść o klęsce Turków rozniosła się szybko po całym regionie i kolejne małe emiraty położone na trasie przemarszu krzyżowców poddawały się krzyżowcom. W międzyczasie Jerozolima przeszła pod panowanie Fatymidów egipskich, którzy w 1099 roku zdobyli na Turkach Jerozolimę.

Zdobycie Jerozolimy

Wyprawa na Jerozolimę była bardzo ryzykowna, gdyż w tym czasie armia krzyżowców stopniała do zaledwie 1500 rycerzy i około 6000 pieszych. Krzyżowcy bez przeszkód podeszli pod  mury Jerozolimy 7 czerwca 1099 roku. Jednak już w czasie marszu do Jerozolimy krzyżowcy cierpieli na braki w zaopatrzeniu. Pod murami Jerozolimy doskwierał im głód i pragnienie, gdyż obrońcy zasypali wszystkie studnie w okolicy. Najbliższe zródło wody znajdowało się 6km od ich obozu.

Krzyżowcy dysponowali tylko jedną drabiną oblężniczą, dlatego pierwszy szturm przyniósł mizerny efekt w postaci uszkodzenia niższego muru zewnętrznego. 10 dnia oblężenia do portu w Jaffie dotarła flota genueńska z zaopatrzeniem. Niestety flota genueńska została otoczona w porcie przez liczniejszą flotę Fatymidów. Wobec tego załogi statków i rzemieślnicy wchodzący w skład załóg porzucili statki i z ładunkiem udali się do obozu krzyżowców pod Jerozolimą, gdzie przyłączyli się do wyprawy.

Przy pomocy drewna i materiałów pozyskanych ze statków, rzemieślnikom udało się wybudować dwie wieże oblężnicze. Niestety jeszcze raz w obozie krzyżowców powstał spór. Krzyżowcy jeszcze nie zdobyli miasta a już rozgorzała między nimi kłótnia o to kto przejmie władzę w zdobytym mieście. Na naradzie wodzowie zgodzili się tylko co do tego, że należy przeprowadzić szturm wspólnymi siłami.

Podczas całego oblężenia krzyżowcy starali się złamać morale obrońców, poprzez pokazowe egzekucje znaczących więzniów pod murami miasta, czy też wrzucanie jeńców muzułmańskich do miasta przy pomocy katapult. Obrońcy odpowiadali na to profanowaniem krzyży i nękaniem pozostałych w mieście nielicznych chrześcijan.

Główny szturm został przeprowadzony od strony południowej oraz północnej, gdzie przeniosły się siły Gotfryda. Atak rozpoczął się w środę 13 lipca, był kontynuowany następnego dnia, a także w nocy z 14 na 15 lipca. Pierwszy atak od strony północnej został przeprowadzony pod tzw. wieżą czterokątną pod, którą Gotfryd budował swoją wieżę oblężniczą. W nocy z 13 na 14 lipca wieża Gotfryda została zdemontowana i przeniesiona pod słabszą Bramę Kwietną (Heroda). 14 lipca na północnym odcinku udało się zniszczyć mur zewnętrzny. Tymczasem atak Rajmunda z Tuluzy od południa załamał się wobec silnej obrony. 15 lipca Gotfryd podszedł ze swoją wieżą pod główny mur, i przez kilka godzin ostrzeliwał obrońców z jej górnych kondygnacji (wieża miała ok. 16 metrów, mur ok. 13 metrów).

Około południa na murach wybuchł pożar, wydaje się, że wywołany przez samych obrońców, którzy używali płonących pocisków i substancji podobnej do ognia greckiego. Muzułmanie uciekli z płonącego fragmentu muru na, który wkroczyli krzyżowcy. Pierwszym z nich miał być rycerz Lethold z Tournai. Zarówno dzień, jak i godzina decydującego szturmu miały dla krzyżowców znaczenie symboliczne, gdyż były co podkreślają źródła z epoki, dniem i godziną Męki Pańskiej. Wśród pierwszych napastników na murach był sam Gotfryd, który kierował atakiem ze szczytu wieży oblężniczej. Na wieść o wdarciu się krzyżowców do miasta obrońcy południowego odcinka murów poddali się Rajmundowi. Jemu też poddała się jerozolimska cytadela czyli Wieża Dawida.

Niestety kulminacyjnym momentem bitwy była masakra mieszkańców miasta i grabież ich mienia. Z żołnierzy ocaleli jedynie ci, którzy poddali się Rajmundowi z Tuluzy.  Część krzyżowców, m.in. Tankred, usiłowała ocalić mieszkańców zebranych w meczecie Umara, jednak również oni zostali zgładzeni. O ostatecznym sukcesie I wyprawy krzyżowej przesądziło zwycięstwo pod Askalonem, gdzie mimo miażdżącej liczebnej przewagi wroga, pobito idącą na Jerozolimę armię Fatymidów, która miała za zadanie odbić miasto.

Gotfryd z Bouillon został wybrany władcą miasta. Gotfryd nie zgodził się przyjąć tytułu króla mówiąc, że w mieście, w którym Jezus Chrystus nosił cierniową koronę, nie może być króla. Był tytułowany odtąd Obrońcą Grobu Świętego, niemniej wybór ten stanowił początek Królestwa Jerozolimskiego. Pierwszym królem został po śmierci Gotfryda jego brat Baldwin wcześniej hrabia Edessy. Nagroda nie ominęła także Rajmunda z Tuluzy, który zdołał wykroić sobie własne hrabstwo Trypolisu, z ziem zajętych przez krzyżowców na terenie dzisiejszego Libanu.

W kilka dni po zdobyciu Jerozolimy, większość wyczerpanych krzyżowców zdecydowała się na powrót do domu. W Palestynie zostało około 500 rycerzy i 2000 pieszych żołnierzy. Tym sposobem zakończyła się I wyprawa krzyżowa. Jedyna jak się miało okazać wyprawa, która zakończyła się pełnym sukcesem. Państewka łacińskie powstałe na Bliskim Wschodzie,  wkroczyły w erę walki o przetrwanie. Stale cierpiące na brak wystarczającego zaplecza ludzkiego,  polegały zupełnie na pomocy z Europy, która nadchodziła w postaci kolejnych wypraw krzyżowych, ale o tym w następnej części cyklu.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj