Kwiecień 2020

Zaklęcia miłosne starożytnych Egipcjan

Starożytne zaklęcia zniewolenia i pożądania brzmią jak wstęp do filmu dla dorosłych, jednak te tajemnicze czary występują w 1800-letnim egipskim „erotycznym zaklęciu wiążącym”. Zostało ono wykonane przez kobietę o imieniu Taromeway, próbującą uwieść mężczyznę, o imieniu Kephalas. Odkryte na znalezisku zaklęcie przedstawia egipskiego boga Anubisa, strzelającego strzałą w nagiego Kephalasa, który jest zobrazowany z powiększonym penisem i moszną.

Od listopada 1924 r. papirus zawierający starożytne zaklęcie, którego do tej pory nikt nie chciał przetłumaczyć, jest przechowywany w zbiorach Uniwersytetu Michigan. Robert Ritner, profesor egiptologii na Uniwersytecie w Chicago i Foy Scalf oraz kierownik archiwów badawczych w Uniwersyteckim Instytucie Orientalnym, opublikowali swoje nowe badanie w czasopiśmie Göttinger Miszellen.

 

Według raportu Live Science podejrzewa się, że papirus znaleziono w rejonie Fajum w Egipcie, około 100 kilometrów na południowy zachód od Kairu. Magiczne narzędzie było urzywane do wzywania nie miłości, ale pożądania. Para naukowców twierdzi, że zaklęcie zostało napisane w języku demotycznym, który jest egipskim pismem wywodzącym się z północnych form hieratycznych używanych w delcie Nilu w okresie późnego Egiptu i poprzedzający okres języka koptyjskiego.

Treść zaklęcia zawiera prośbę do "szlachetnego ducha (lub też demona) nekropolii”, aby sprawił żeby Kephalas "czuł niepokój bez przerwy” z powodu pożądania, dopóki nie spotka się z Taromeway. Dr Ritner uważa, że podkreślenie przez kobietę męskich narządów na papirusie ma nasilić zaklęcie jeszcze bardziej w sferze seksualnej, a strzała jest zobrazowaniem jej czaru.

 

Ritner i Foy twierdzą, że egipskie zaklęcia seksualne były częściej używane przez mężczyzn szukających kobiet i nie jest jasne, dlaczego Taromeway tak bardzo pragnęła "uwagi" Kephalasa ani czy udałojej się go zdobyć. Sądzą jednak, że Taromeway prawdopodobnie zapłaciła kapłanowi, aby napisał zaklęcie w jej imieniu. Po stworzeniu magicznej pułapki papirus prawdopodobnie został umieszczony w grobie, w którym „duch” zmarłego został wezwany by wypełnić czar.

Następne badania nastąpiły trzy lata po tym, jak dr Franco Maltomini z Uniwersytetu w Udine we Włoszech rozszyfrował dwa papirusy z Egiptu datowane mniej więcej w tym samym czasie, 1700 lat temu. Było to zaklęcie wzywające bogów, by sprawili, że "serce kobiety zapłonie pożądaniem do rzucającego zaklęcie”. Drugie, zgodnie z raportem CBS News z 2016 roku, zmusza mężczyznę do robienia wszystkiego, czego chce osoba używająca czaru.

 

Gnostycyzm był starożytną religią, która zawierała elementy chrześcijaństwa. Zgodnie z raportem Live Science, to rozszyfrowane w 2016 roku „zaklęcie miłości” przywoływało kilka demonów (jednak Egipcjanie nazywali ich bogami), które nakazują rzucającemu zaklęcie, aby dedykował im serię ofiar spalonych w łaźni i wypisał słowa inkantacji na jej ścianach. Maltomini przetłumaczył magiczny zwój tak:

„Zaklinam cię, ziemio i wody, przez demona, który mieszka w tobie i (zaklinam) fortunę tej kąpieli, tak abyś, gdy płomieniami ognistych języków paliłeś ofiary, rozpalił jej ciało i serce (kobieta, której pragnął), którą (matka kobiety, na którą rzucano czar) zrodziła ze swojego łona, tak byśmy się połączyli w jedno…"

 

Następnie zaklęcie wymienia imiona demonów które na nie odpowiadają, potem zbiór magicznych słów głosi by „święte imiona rozpalcie ten płomień i utrzymujcie go w jej sercu…”, póki kobieta nie zakocha się w osobie używającej czaru.

Wyraźnie widać różnice pomiędzy zaklęciem pochodzącym z tłumaczenia z 2016 roku, kierującym prośbe do demonów, które mają sprawić by kobieta zakochała się w osobie rzucającej czar, a zaklęciem użytym przez Taromeway, które ma na celu erotycznie rozbudzić mężczyznę tylko w stosunku do niej. W zaklęciu Taromeway nie ma wzmianki o zaklinaniu serca lub oszołamianiu umysłu „miłością”, a jej pożądany rezultat jest bardzo wyraźny - stać się celem jego „powiększonych” męskości. To brzmi trochę jak umowa lub pakt, zawierany z siłą niepochodzącą z Ziemi.

 


Ślady rozwiniętej „protocywilizacji” zostały odkryte w Amazonii

Współczesna historia, wyróżnia cztery największe ośrodki rozwoju rolnictwa, które powstały pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Należą do nich Dolina Żółtej Rzeki, dorzecze Tygrysa i Eufratu, Mezoameryka oraz Andy. Wygląda na to, że do tej grupy, będzie trzeba niedługo dołączyć również Amazonię.

Nie istniało wiele tak dużych i niezależnych regionów, w których podjęto udane próby udomowienia zwierząt i uprawy roślin.  Lista „głównych źródeł” współczesnej globalnej cywilizacji została jednak uzupełniona o nowy obszar - dorzecze Amazonki. Lokalni mieszkańcy uprawiali i gotowali tam dynie i maniok ponad 10 tysięcy lat temu, a następnie zaczęli produkcję kukurydzy. 


Umberto Lombardo (Umberto Lombardo) i jego współautorzy stworzonego przez niego badania piszą o tym w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature. Ich znaleziska pochodzą z południowo-zachodniej części Amazonii, we współczesnej Boliwii, na szerokiej sawannie Llanos de Moxos. Pierwsi ludzie przybyli tam w okolicach 14 600 a 15 600 lat temu. Niemal natychmiast rozpoczęli oni osiedlanie się w tych terenach, a ślady ich bytności są nadal widoczne na Llanos de Moxos.


Niektóre z nich to kanały, tamy, pola masowe. Ale najbardziej niezwykły jest gęsty las wzniesiony nad równiną wyspy, wokół którego rozmieszczono pola. Wiele z tych wzgórz przetrwało do dziś. Po okrążeniu tego obszaru archeolodzy zidentyfikowali ponad 6400 wzgórz o powierzchni od 0,5 do 16 hektarów. Wykopaliska umożliwiły pobranie próbek skał osadowych w celu dokładnego datowania, a także do analizy fitolitów - zmineralizowanych cząstek krzemianu gromadzących się w roślinach. Kształt i wielkość fitolitów u każdego gatunku jest różna i służą do identyfikacji pozostałości starożytnych roślin.


Jedno ze zbadanych wzgórz w sawannie Llanos Mojos / © José Capriles, Penn State

Ta żmudna praca przyniosła jednak rezultaty. Fitolity z manioku pochodziły sprzed 10 350 lat, dynie sprzed 10 250 lat i kukurydzy (kukurydza cukrowa) sprzed 6850 lat. Według autorów badania,„dietę węglowodanową” mieszkańców Llanos de Moxos uzupełniono o mięso dużych zwierząt zamieszkujących sawannę oraz ryby z okolicznych rzek i jezior.


Naukowcy uważają, że nawet w tym odległym czasie, ludzie zaczęli zmieniać styl życia i przechodzić od polowania i gromadzenia się, do osiadłego trybu życia. Podobnie, jak najbardziej szanowane ośrodki wczesnych cywilizacji. Sęk w tym, że reszta tej „cywilizacji amazońskiej” pozostaje całkowitą tajemnicą. Nie znaleziono żadnych pozostałości domostw lokalnych mieszkańców. Nie odkryto śladów po ich funkcjonowaniu. Jedyne co wiemy to to, iż ci relatywnie rozwinięci ludzie żyli na tych terenach, przed tysiącami lat. Jednak ich los pozostaje zagadką.

 


Czy Wielka Piramida została przebudowana tysiące lat temu?

Na przestrzeni lat, pojawiło się wiele teorii dotyczących egipskich piramid w tym najsłynniejszej z nich tak zwanej Wielkiej Piramidy. Okazuje się jednak, że teoria zaproponowana kilka tygodni temu, może kompletnie zmienić nasze postrzeganie tej budowli. 

 

Wielka Piramida w Gizie jest najstarszą i największą z trzech kolosalnych konstrukcji, które do dziś górują nad płaskowyżem w Gizie. Uważa się, że piramida została zbudowana dla króla Cheopsa w ciągu 20 lat jego panowania, w okolicach 2560 roku p.n.e, w czasie rządów tak zwanej czwartej dynastii Starego Królestwa. 

 

Zdaniem historyka Matthew Sibsona nie jest to jednak wcale takie pewne. Kwestionuje on te niemal dogmatyczne założenia. Doszedł do tych wniosków po wykryciu kilku zastnawiających anomalii w pomieszczeniu zwanym komnatą królowej. Sibson twierdzi, że Wielka Piramida była oryginalnie znacznie mniejsza. Mężczyzna utrzymuje, że budowla ta przeszła gruntowną przebudowę, a jej obecny kształt zawdzięczamy przeprowadzeniu restauracji w trakcie trwania 18 oraz 26-tej dynastii faraonów. 

„Wcześniej wspomniałem o możliwości, że Wielka Piramida może faktycznie być efektem końcowym odbudowy z okresu królestwa. Ale teraz kwestionuję wszystko co wiemy, ponieważ wygląda na to, że Giza przeszła ogromną przebudowę zarówno w 18, jak i 26 dynastii, wystarczy spojrzeć na efekty ich pracy widoczne na Wielkim Sfinksie.” powiedzial Sibson
Zwrócił też uwagę, że faraon Chu-fu (Cheops) był czczony przez ponad 2000 lat po jego śmierci. Nie byłoby w tym więc nic dziwnego, że ​​starożytni Egipcjanie mogli zostać zainspirowani do odbudowy jego ostatniego miejsca spoczynku."

„Dlaczego piramidy nie zostały przedstawione w żadnej sztuce przed 18 dynastii? Dlaczego starożytne odniesienia nie istnieją lub są bardzo enigmatyczne? Może dlatego, że w czasach Starego Królestwa budowle te znajdowały się we wcześniejszej, mniejszej i mniej znaczącej fazie i nie były niczym szczególnym ani wyjątkowym.„ pytań, które stawia jest więcej 

Sibson uważa, że ​​istnieją solidne podstawy na poparcie jego tez i pochodzą one z analiz Komnaty Królowej. Mężczyzna uważa, że ​​była to oryginalna komnata grobowa stworzona w pierwszym projekcie piramidy. Po upływie kilku tysięcy lat, konstrukcja piramidy miała zostać zmodyfikowana i stała się fundamentem dla znacznie większej piramidy.

„Komnata Królowej jest ogromną anomalią. Dlaczego istnieje wtórna tzw. Komora grobowa? Dlaczego nie ma oryginalnej podłogi i gdzie znajduje się rzekomy sarkofag? Dlaczego tak zwane kanały powietrzne zostały zamknięte od wewnątrz? Dlaczego nie rozciągają się one na zewnątrz piramidy? Nie było ich zresztą w Komnacie Króla, a ona ma jednak kompletną granitową podłogę i sarkofag. Być może Komnata Królowej była częścią mniejszej struktury, która została następnie rozbudowana do postaci Wielkiej Piramidy. Wiemy, że wokół Komnaty Królowej znajduje się wiele wypełnionych piaskiem pustych przestrzeni, które mogły zostać wykorzystane do wypełnienia luk w celu stworzenia bardziej solidnej struktury. „

Na razie jest to tylko niepotwierdzona teoria, ale trzeba przyznać, że ta koncepcja faktycznie tłumaczyłaby niektóre nieścisłości związane z Wielką Piramidą. Wyjaśniałoby to również dlaczego budowla ta zachowała się w tak dobrym stanie pomimo procesów erozyjnych, które powinnny przecież uszkodzić ją w znacznej części. 

Źródło: Ancient Architects

Nie jest to oczywiście jedyna część piramidy, nad którą toczą się stałe dyskusje. Wielka Piramida składa się z około 2,3 miliona bloków, które według większości historyków zostały przetransportowane z pobliskich kamieniołomów. Badacze nie mogą jednak dojść do porozumienia co do tego, czy bloki te zostały przeciągnięte, wniesione, czy też przeturlane na miejsce. 

Grecy wierzyli, że wykorzystano do tego niewolników, ale współczesne odkrycia dokonane w pobliżu Wielkiej Piramidy sugerują, że została ona zbudowana przez tysiące wykwalifikowanych robotników. Nie wykluczone, że ta nowa teoria da podstawy do lepszego zrozumienia fenomenu Wielkiej Piramidy w Gizie. 

 

 


W Izraelu odkryto „miasto gigantów”, w którym urodził się biblijny Goliat

W Izraelu archeolodzy od lat prowadzą wykopaliska w mieście Tell es Safi. To miejsce jest uważane za prawdopodobną lokalizację biblijnego miasta Gat, z którego pochodził słynny Goliat. Badacze twierdzą, że odkryli ruiny gigantycznego miasta z IX i X wieku p.n.e  i to może być Gat. 

Według gazety Jerusalem Post wykopaliska dowiodły, że rzeczywiście odnaleziono starożytne miasto Gat, w którym, jak się uważa, urodził się legendarny biblijny gigant Goliat, który walczył z Dawidem. Goliat był wojownikiem Filistynów. Gat wraz z Gazą, Aszkelonem, Aszdodem i Ekronem były jednymi z pięciu miast Filistynów, które upadły w 830 roku p.n.e. podbite przez wojska aramejskiego króla Hazaela. 

 

Nowe badania wykazały, że miasto Gat prawdopodobnie istniało znacznie wcześniej niż sądzono do tej pory. Potwierdzono, że zabudowa występowała tam już w XI wieku p.n.e, czyli w czasach Goliata. Wykopaliska dowodzą, że Gat w czasach Goliata był znacznie większym ośrodkiem niż w późniejszych okresach jego historii. Archeolodzy zwracają również uwagę na niezwykłą architekturę. Ich zdaniem budynki były tam monumentalne i bardzo masywne, a jako materiał budowlany były tam wykorzystywane ogromne głazy. 

Odkrycie to jest zgodne z biblijnymi opowieściami o gigantach, takich jak Goliat. Jednak według oficjalnej wersji historii nikt wcześniej nie odnalazł dowodów archeologicznych na istnienie gigantów. Również w obrębie wykopalisk nie odnaleziono żadnych szkieletów, które można by nazywać gigantycznymi.  Według naukowców, potomkowie Izraelitów i Filistynów próbowali wyjaśnić gigantyczną skalę miasta Gat sugestią, że zamieszkiwali go olbrzymi ludzie.


W Meksyku odnaleziono prehistoryczne miejsce polowań na mamuty

W meksykańskim stanie Tultepec odnaleziono prehistoryczne miejsce polowań na mamuty. Jest to jedyna tego typu strefa w całym kraju. Na miejscu odnaleziono ponad 800 kości należących do 14 osobników. Szczątki są datowane na ponad 15 tys. lat.


Archeolodzy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) odkrywali to miejsce przez 10 ostatnich miesięcy. Badacze nazywają to odkrycie „przełomowym momentem”, który całkowicie zmieni myślenie na temat prehistorycznych polowań.

 

Całe miejsce wykopalisk o nazwie Tultepec II ma wymiary 40 na 100 metrów. W jego obrębie archeolodzy zaobserwowali wyraźne pionowe cięcia w warstwach Ziemi, które zawierają dwie pułapki o wymiarach 1,7 metra na 25 metrów. Pułapki były używane w okresie około 500 lat, a dbało o nie około 20 do 30 myśliwych, którzy używali płonących pochodni i gałęzi do oddzielania poszczególnych mamutów od stada i wpychania ich do dołów. Jak dotąd w miejscu wykopalisk znaleziono co najmniej 824 pojedynczych kości, w tym osiem czaszek, pięć szczęk, 100 kręgów, 179 żeber, 11 łopatek, pięć kości ramiennych, miednicę, kości udowe, piszczelowe i inne niewielkie kości.

Archeolodzy pracujący w tym miejscu twierdzą, że odkrycie zwiększa nasze rozumienie udziału Ameryki Północnej w epoce lodowcowej i zmienia nasze postrzeganie tego, jak prehistoryczni ludzie polowali na mamuty. Oznaczenia na kościach pokazują, że starożytni łowcy używali prawie każdej części zwierzęcia, jedząc narządy i używając kości jako narzędzi podobnych do noża. Wyleczone ślady ran na kościach wskazują również, że łowcy mogli polować na to samo zwierzę przez kilka lat, zanim je zabili. Co więcej, unikalne rozmieszczenie niektórych kości sugeruje, że zwierzę mogło mieć specjalne znaczenie w społeczeństwie.

 

 

Podczas tego okresu prehistorycznego nastąpiła wielka niestabilność klimatyczna. Gdy świat wyszedł z plejstocenu i wkroczył w epokę lodowcową, bieguny planety zamarzły, powodując spadanie poziomu mórz na całym świecie, w tym w basenie meksykańskim. Aby przetrwać, pierwsi mieszkańcy regionu zbudowali pułapki w miejscu jeziora Xaltocan, gdy linia brzegowa cofnęła się. W tym samym czasie potężny wybuch wulkanu Popocatepetl zmusił zwierzęta i ludzi do przemieszczania się na północ. Popiół wulkaniczny znaleziony w glinie otaczającej kości mamuta umożliwił naukowcom dokładne datowanie szczątków. W miejscu wykopalisk znaleziono również szczękę wielbłąda i trzonowiec. Naukowcy twierdzą, że to odkrycie jest tylko „wierzchołkiem góry lodowej”. Badacze planują dokładne zbadanie tej strefy, ponieważ niesie ona ogrom cennych informacji.


Kiedy epidemie obalają imperia?

Co łączy upadek Cesarstwa Rzymskiego a COVID-19? Czy Imperium Rzymskie upadło z powodu chorób i zmian klimatu? Kyle Harper pokazuje w swojej genialnej historii epidemii i klimatu, jak wrażliwe są imperia. Jednak jego teza klimatyczna jest kontrowersyjna.

U szczytu wielkości Cesarstwo Wschodniorzymskie zostało przytłoczone niezwykłym wrogiem. Połowa populacji zmarła na zarazę, epidemię wywołaną przez bakterię. Niektórzy naukowcy rysują podobieństwa z tym, co dzieje się współcześnie. Justynian I kierował się jednym głównym celem, tj. rozszerzeniem swoich posiadłości. Rządził Wschodnim Cesarstwem Rzymskim (Bizancjum). Cesarz miał wielu wewnętrznych i zewnętrznych rywali, ale ostatecznie został pokonany przez miniaturowego i nieoczekiwanego wroga w VI wieku naszej ery.

 

Bizancjum roiło się od pcheł i szczurów, które zarażały ludzi. Wielu z nich wciąż umierało z powodu nieznanej epidemii, cierpiąc na gorączkę i kaszel z krwawą plwociną. Sam Justynian został zarażony zarazą. Udaje mu się przetrwać, ale tylko po to, aby jego imperium zginęło. Zdaniem Kyle'a Harpera, profesora z University of Oklahoma, niektórzy historycy sugerują, że epidemia dżumy była spowodowana radykalną zmianą klimatu na Ziemi.

 

W swojej książce pt. „Fatum: Klimat i upadek Cesarstwa Rzymskiego” opisuje związek między zmianami klimatu, chorobami i historycznym rozwojem starożytnych imperiów. Seria erupcji wulkanicznych spowodowała niespotykane tysiąclecia ochłodzenia Ziemi.

 

Patogen bakteria dżumowa Yersinia Pestis, która zabiła prawie połowę bizantyjskiej populacji, rozprzestrzenia się lepiej w chłodne dni, więc zimne lata w tym okresie stwarzały idealne warunki do zakażenia. Globalizacja zwiększa rozprzestrzenianie się infekcji. Budowa wielu dróg w czasach Justyniana I pomaga ludziom podróżować jak nigdy dotąd. Handel rośnie, ale patogeny, w tym malaria, ospa i dżuma, są również szerzej rozpowszechniane.

 

W siódmym wieku, po kilku falach zarazy, populacja Europy zmniejszyła się o połowę. Następnie Arabowie docierają do Morza Śródziemnego, a jako koczownikom udaje się im uniknąć epidemii. Według Harpera, zmiany klimatu, które doprowadziły do różnych epidemii, zwiastowały koniec Cesarstwa Rzymskiego. Znaczenie, jakie Harper przywiązuje do klimatu, jest uważane przez wielu za przesadzone. Jeszcze przed 535 r. Cesarstwo Rzymskie straciło już część swojej świetności i mocy, a rozłam doprowadził do podziału. Klimat „tworzy atmosferę tego, co się dzieje, ale nie wyjaśnia działania”, zauważa w tym względzie Frankfurt Algemine Zeitung.


Archeolodzy odkryli w Polsce skarb pozostawiony przez Wandalów

W dobie powszechnej paniki, łatwo pominąć interesujące odkrycia takie jak to jakiego dokonał jeden z polskich rolników z miejscowości Cichobórz. Czystym przypadkiem, natrafił on na swoim polu na skrzynie pełną monet pochodzących ze starożytnego Rzymu.


Łącznie 1753 monet zostało odkrytych w przez rolnika pracującego na swoim polu. Znalezisko waży około 5 kilogramów i przypisuje się je żyjącym na tych terenach ludom Wandalów i Gotów. Badacz z Lublińskiego Instytutu Archeologii Andrzej Kokowski już teraz określił to odkrycie mianem "korony polskiej archeologii".


Źródło: Muzeum Hrubieszów


Dinary znajdują sie obecnie w posiadaniu lokalnego muzeum w Hrubieszowie, które podzieliło się informacjami na ich temat w sieci. Samo odkrycie miało miejsce jeszcze w 2019 roku, jednak dopiero teraz zostało ono podane opinii publicznej. Rolnik, który zgłosił odkrycie starożytnych monet Mariusz Dyl, skontaktował się z pracownikami muzeum w Hrubieszowie. Po uruchomieniu poszukiwań odnaleziono 137 monet rozrzuconych po obszarze wykopalisk. Po zakończeniu poszukiwań na obszarze o średnicy 100 metrów, liczba ta zwiększyła się aż do 1753.


Jak na ówczesne czasy, była to czasem przyzwoita kwota pieniędzy. Nie wiadomo dlaczego zostały one rozrzucone po całym polu, ale spekuluje się, że oryginalnie znajdowały się one w drewnianej skrzyni bądź też były owinięte skórą. Dzięki przedstawionej na nich podobiźnie cesarza rzymskiego Nerwy, wiadomo że monety pochodzą mniej więcej z II wieku n.e.


Źródło: Muzeum Hrubieszów

Odkrycia takie jak to, pozwalają nam spojrzeć na historię naszego kraju pod zupełnie nowym kątem. Archeolodzy dopatrują się w nim chociażby nowych informacji na temat ucieczki ludu Wandalów przed atakującymi ich Gotami. Schowanie skarbu miałoby sugerować, że spodziewali się oni wrócić na te tereny i ukryć swoje dobra przed najeźdźcami. Jednak ostatecznie, ich plany okazały się złudne.


Źródło: Muzeum Hrubieszów

Moment ukrycia tego skarbu ma pokrywać się z okresem w historii, gdy zatracili oni zdolność do przeciwstawiania się natarciom Gotów. Dla archeologów, stanowi to wiarygodny wskaźnik, który pozwoli na lepsze zrozumienie upadku ludu Wandalów. Na obecną chwilę monety oczekują w muzeum w Hrobieszowie na dalsze badaniom przez ekspertów z Uniwersytetu Wrocławskiego. Zdjęcia znaleziska są dostępne na stronie muzeum.