luty 2015

Faraon Seneb Kaj i zaginiona dynastia starożytnego Egiptu

Szczegółowe badania szkieletu faraona Seneb Kaja , a także szczątków siedmiu innych faraonów, których grobowce zostały odkryte w Abydos, zostały  zakończone przez zespół kierowany przez dr Josefa Wegnera. Odkrycie wywołało sensację i poruszenie w swiecie egiptologów gdyż do tej pory faraon o tym imieniu był nie znany historykom.  

                                  Powyżej dobrze zachowany kartusz z imieniem faraona Seneb Kaj

Abydos znajduje się na zachodnim brzegu Nilu w Górnym Egipcie i było centrum religijnym związanym z kultem boga śmierci i odrodzonego życia Ozyrysa. Dr Josef Wegner przewodził wykopaliskom w Abydos od 1994 roku.W ubiegłym roku, grobowiec króla Seneb Kaj ( żyjącego około 1650/1600 roku p.n.e) został odkryty przez naukowców z Uniwersytetu  Pensylwania  współpracujących  z Ministerstwem Starożytności Egiptu.

 

"Analizy kryminalistyczne dostarczyły nowych odpowiedzi na temat życia i śmierci egipskiego faraona" powiedział dr Wegner, dodał jednoczesnie, że  „znalezisko zmusiło do zadania kolejnych nowych pytań na temat  zarówno faraona Seneb Kaj a także nie spokojnych czasów nazwanych w historii starożytnego Egiptu jako Drugi Okres Pośredni , którego Seneb Kaj był częścią".

Drugi Okres Pośredni (nastąpił po okresie swietnosci zwanym Średnim Państwem) charakteryzował się destabilizacją państwa i rozbiciem dzielnicowym oraz walkami lokalnych dynastii, w tym okresie Egipt utracił Nubie, Synaj i Palestynę. Po turbulencjach Drugiego Okresu Pośredniego Egipt wkroczył w okres zwany Nowym Państwem (około1570 p.n.e do około 1070 p.n.e) kiedy to osiągnął szczyt potęgi.

 

Faraon Seneb Kaj  jest teraz najstarszym egipskim faraonem o którym można powiedzieć, że zginął w bitwie. Szczegółowa analiza przeprowadzona przez dr Marię Rosado i dr Jane Hill z Uniwersytetu Rowan wykazała szeroki wachlarz ran na szkielecie Seneb Kaja, zadanych przez wielu napastników. Wiek faraona w chwili śmierci szacowany jest na 35-40 lat.

 

Szkielet faraona nosi slady osiemnastu ran, które pozostawiły głębokie ubytki na kosciach. Urazy rozmieszczone są na całym szkielecie od nóg, kostek, kolan, rąk i pleców po trzy główne ciosy zadane w głowę  Seneb Kaja. Rana głowy ma  rozmiar i zakrzywienie charakterystyczne dla toporów bojowych używanych w czasach Drugiego Okresu Przejściowego w Egipcie. Te dowody wskazują, że faraon zmarł gwałtownie podczas konfrontacji zbrojnej lub w zasadzce.

 

Rany na ciele Seneb Kaja sugerują, że został zaatakowany podczas gdy znajdował się wyżej niż napastnicy, prawdopodobnie siedząc na koniu. Twierdzenie to zdaje się potwierdzać  wynik analiz osteologicznych,  stan kosci miednicy i kości udowych Seneb Kaja, Wskazuje na to, że spędził znaczną część swego dorosłego życia jako jeździec.

 

Szkielet innego faraona odkryty w ubiegłym roku w grobowcu znajdującym się w sąsiedztwie grobowca  Seneb Kaja, także nosi slady zwyrodnień nabytych w rezultacie wielu lat  spędzonych na grzbiecie konia.  Sugeruje to, że władcy z czasów Drugiego Okresu Pośredniego byli wprawnymi jeźdźcami i wojownikami czego wymagał od nich stan permanentnej wojny w którym pogrążony był Egipt w tym czasie. Szczątki Seneb Kaja i inne królewskie szczątki z Abydos dostarczyły cennych nowych informacji na temat wczesnego wykorzystania konia w Egipcie.

 

Choć korzystanie z jazdy w czasie wojny nie było powszechne, aż do zakończenia epoki brązu (koniec około 1200 p.n.e). Egipcjanie opanowali tę sztukę już w czasie II Okresu Posredniego (początek około 1760 p.n.e koniec około 1565 p.n.e) . Znaczenie jazdy wzrosło odgrywając coraz większą rolę w ruchach wojsk w trakcie tego okresu. Działo się to w czasach przed  pojawieniem się technologii rydwanu w Egipcie, która miała miejsce nieco później, na początku  Nowego Państwa ( początek około 1570 p.n.e).

 

Wydaje się, że Seneb Kaj poległ w bitwie stoczonej w znacznej odległości od miejsca jego pochówku w Abydos. Szczątki faraona wskazują, że upłynęło sporo czasu pomiędzy śmiercią a przygotowaniami ciała do pogrzebu. Pozostaje tajemnicą gdzie poległ wojowniczy faraon i kim byli jego wrogowie. Być może faraon zginął w bitwie  z Hyksosami, którzy w tym czasie rządzili północną częscią Egiptu ze swej stolicy w miescie Avaris  w Delcie Nilu.

 

Seneb Kaj mógł zginąć także w walkach z wrogami z południa. Zapisy historyczne pochodzące z czasów Seneb Kaja wspominają o przynajmniej jednej próbie inwazji na Górny Egipt przez duże siły militarne z Nubii. Alternatywnie, Seneb Kaj mógł mieć  przeciwników politycznych wśród władców rządzących w Tebach.

 

Wykopaliska na terenie nekropolii przeznaczonej dla władców tej mało znanej lokalnej dynastii są kontynuowane. Naukowcy mają nadzieję na kolejne odkrycia, które pomogą zidentyfikować siedmiu innych faraonów oraz poznać ten mało znany okres z historii starożytnego Egiptu. Jeśli uda się zidentyfikować pozostałych faraonów jako poprzedników i następców Seneb Kaja będziemy mieli do czynienia z nową zapomnianą dynastią faraonów.  


Kubilaj-chan pierwszy truciciel środowiska

Każdy wie, że Kubilaj-chan i jego legendarni  mongolscy wojownicy, byli rządcami jedwabnego szlaku i władcami Chin. Ale  według nowych badań okazuje się, że byli też wielkimi trucicielami środowiska naturalnego, które zatruwali w procesie wydobycia i wytopu  srebra. Geolodzy odkryli to nie chlubne dziedzictwo, odwiedzając jezioro Erhai, w południowo-zachodniej, chińskiej prowincji Yunnan.

 

Zespół naukowy dokonał ekstrakcji 2,5-metrowych rdzeni osadów, które nagromadziły się w ciągu ostatnich 4500 lat na dnie jeziora. Naukowcy przebadali osady mułu pod kątem zanieczyszczeń  metali ciężkich, czyli miedzi, ołowiu, srebra, kadmu i cynku. Zauważyli oni wzrost skażenia miedzią w warstwach odpowiadających okresowi lat 1500 p.n.e. Koresponduje to z czasem  rozpoczęcia w Chinach epoki brązu i wydobywania rudy miedzi na szerszą skalę. Jednak zanieczyszczenie spowodowane wydobyciem pozostało na relatywnie  niskim i stabilnym poziomie przez następne dwa i pół tysiąca lat. Do czasu aż Mongołowie podbili Chiny pod koniec XIII wieku.

                                                 Chińscy rybacy na jeziorze Erhai

Nowi władcy chętnie korzystali ze srebrnych monet, biżuterii i srebrnych wyrobów artystycznych. Niestety proces wytapiania srebra uwalniał chmury dymu i popiołu, zanieczyszczone trującymi substancjami takimi jak tlenek ołowiu. Chmury zanieczyszczeń osiadały  na ziemi lub wodzie.  Tlenek ołowiu na przykład, osiągnął w jeziorze Erhai najwyższy poziom 119 mikrogramów na gram osadu około roku 1300. Zanieczyszczenie metalami ciężkimi w czasie rządów mongolskiej dynastii okazało się być trzy do czterech razy wyższe niż nowoczesnego górnictwa w naszych czasach, odnotowali autorzy badań w  miesięczniku  Environmental Science & Technology.

 

Choć w przeszłości wykryto w osadach z dna jezior i rdzeniach lodowych pobranych na całym swiecie, zanieczyszczenia metalami ciężkimi z okresu przed przemysłowego.  Tylko kilka z wielu przeprowadzonych testów wykazało tak drastyczne przekroczenie norm zanieczyszczenia. Ołów w osadach dennych wpływa negatywnie na  organizmy wodne przez stulecia. Tak więc skutki dewastacji środowiska naturalnego wywołane przez Mongołów w rejonie jeziora Erhai utrzymują  się do dnia dzisiejszego.


Cahokia, zapomniana cywilizacja Ameryki Północnej

Zazwyczaj kiedy pada hasło piramid i zaawansowanych cywilizacji z tak zwanego „nowego swiata”. Większość ludzi automatycznie wskazuje na Majów i Azteków z Ameryki Srodkowej ewentualnie  na Inków z dzisiejszego Peru. A Ameryka Północna kojarzy się z nomadami mieszkającymi w wigwamach ze skóry, przemieszczających się w ślad za  stadami  bizonów. Tymczasem w północnej części dzisiejszego USA w stanie Illinois  rozkwitła dosć zaawansowana kultura zwana  Cahokia, wyróżniająca się na tle innych kultur obszaru Missisipi.

 

Pierwsze ślady osadnictwa ludzkiego na terenie miasta Cahokia, datowane są na około 1200 lat p.n.e. Lecz miasto którego pozostałosci możemy dzis oglądać w parku historyczno-archeologicznym zostało wybudowane w okresie od 600 roku n.e do 1400 roku n.e. Nazwa kultury Cahokia i miasta o tej samej nazwie będącego centrum kultury jest umowna i pochodzi od jednego ze szczepów plemienia Illiniwek nie będących potomkami pierwotnych budowniczych miasta. Indianie Illiniwek którzy przybyli na te tereny ze wschodu dopiero około roku 1600, powiedzieli pierwszym przybyszom z Europy, że nie wiedzą kto wybudował tajemnicze miasto.

Miasto Cahokia zajmuje obszar 15,5km2 i składało się z około 120 ziemnych kopców różnego kształtu, rozmiaru i przeznaczenia z, których do naszych czasów przetrwało 80, reszta została zniwelowana przez rolników i budowniczych dróg. Największy z kopców zwany kopcem mnichów (francuscy misjonarze, którzy dotarli na te tereny w połowie lat 1700 nazwali tak piramidę) wznosi się  na wysokość 30 m. Na płaskim szczycie piramidy wznosiła się rezydencja władcy.

U stóp piramidy rozpościerał się ogromny plac, który służył mieszkańcom jako miejsce spotkań, handlu, rytuałów a także gier. Popularną grą było "chunkey". Gra polegała na toczeniu kamienia uformowanego na kształt dysku. Młodzi mężczyzni  następnie rzucali swe oszczepy w miejsce w którym jak  przewidywali zatrzyma się dysk.

Wygrywała drużyna która zdołała umieścić swe oszczepy bliżej kamiennych dysków niż przeciwnik. Od przegranych oczekiwano popełnienia rytualnego samobójstwa. Gra przetrwała do czasów kontaktu z Europejczykami i znana była w różnych wariantach praktycznie na całym terenie dzisiejszego USA.

Okres korzystnego klimatu panującego od połowy X wieku do połowy wieku XIII przyczynił się do gwałtownego rozwoju kultury Cahokia i eksplozji demograficznej. Kultura Cahokia położona w żyznej dolinie rzeki Missisipi polegała na uprawie kukurydzy (choć uprawiano także inne rośliny) której plony były obfite.

 

Zapewniało to nadwyżki żywności, którą można było przechowywać w spichlerzach na wypadek nieurodzaju. Częsć nadwyżki żywności władca mógł rozdać tym których chciał pozyskać na zewnątrz i tych, których potrzebował utrzymać zadowolonych wewnątrz miasta. Nadwyżkę żywności wymieniali z sąsiadami na miedz, kwarcyt, mike, drewno, mięso czy muszle morskie. Kontakty handlowe Cahokia sięgały dzisiejszej Kanady na północy i wschodniej częsci Zatoki Meksykańskiej na południu.

 

U szczytu rozwoju miasto zamieszkiwało 40.000 ludzi co czyniło je największym miastem na północ od Meksyku. W miescie garncarze doprowadzili wyrób ceramiki do poziomu wysokiej jakości. Ceramika Cahokia charakteryzowała się wytrzymałością dzięki domieszce drobno zmielonych muszli morskich, które sprowadzano z Zatoki Meksykańskiej. Ceramika była nie tylko mocna ale i bogato zdobiona. Także importowana miedz przetwarzana była na luksusowe wyroby biżuteryjne, oraz przedmioty przeznaczenia liturgicznego jak na przykład maski.

Badania laboratoryjne wykazały, że przy obróbce miedzi, zastosowano zaawansowaną technikę wyżarzania materiału. Pokazuje to, że w społeczeństwie Cahokia istniały warstwy społeczne doceniające nie tylko wartość użytkową przedmiotów, lecz doceniały i oczekiwały także wyszukanych dóbr materialnych, charakterystycznych dla kultur na wyższym poziomie rozwoju.

 

W zapewnieniu wysokich plonów pomagała wiedza astronomiczna i matematyczna, którą posiadała zapewne kasta kapłanów. W miescie archeolodzy odnaleźli ślady trzech kręgów wykonanych z drewnianych słupów, które nazwano współczesnie Woodhenge. Kręgi spełniały zapewne rolę kalendarza gdyż umiejscowione były w ten sposób by w korlacji ze słońcecem wyznaczały przesilenia i równonoce.

Najbardziej interesujące znalezisko na terenie miasta Cahokia, stanowi pochówek wodza lub innej osobistości, odnaleziony w czasie prac archeologicznych przeprowadzonych na kopcu nr 72. Pochówek pochodzący z około 1050 roku zawiera szczątki wysokiego mężczyzny zmarłego w wieku około 40 lat. Jego ciało złożone zostało na 20.000 muszli morskich ułożonych tak by powstał wizerunek sokoła.

 

W grobie złożono także 800 grotów strzał wykonanych bardzo starannie, oraz 15 kamiennych dysków używanych do gry "chunkey". Oprócz darów grobowych wraz ze zmarłym wodzem wysłano w zaświaty  czterech mężczyzn. Obcięto im głowy i dłonie co wskazuje na rodzaj rytualnej ofiary. Z wodzem pochowano także 53 młode kobiety w wieku od 15 do 25 lat.

 

Po okresie rozkwitu i szybkiego rozwoju trwającego do połowy XIII wieku, następuje okres powolnego upadku zakończony porzuceniem miasta na około sto lat przed przybyciem Europejczyków. Postawiono kilka hipotez tłumaczących załamanie się miasta i kultury Cahokia. Do kryzysu przyczyniła się zapewne globalna  zmiana klimatu znana jako „mała epoka lodowcowa” Ochłodzenie klimatu spowodowało zmniejszenie plonów i problemy z wyżywieniem ogromnej masy ludności.

 

Także techniki i narzędzia używane w rolnictwie osiągnęły punkt w którym nie zapewniały wydajność będącej  w stanie zaspokoić potrzeby dużej populacji ( lud Cahokia nie znał koła ani zwierząt pociągowych, ich narzędzia wykonane były z kamienia) Gospodarka rabunkowa lasów jaką prowadzili mieszkańcy miasta całkowicie wytrzebiła lasy w bliższej i dalszej okolicy pozbawiając miasto ważnego źródła paliwa potrzebnego do codziennej egzystencji a także zajęć przemysłowych. Sama palisada i wieże obronne którymi zostało otoczone miasto, pochłonęło ponad 20.000 drzew a palisada przebudowywana była trzy razy na przestrzeni czasu jak wskazują badania archeologiczne.

 

Miasto musiało borykać się także z problem pozbywania się nieczystości, gdyż nie odkryto do tej pory żadnych sladów systemów sanitarnych odprowadzających ekskrementy. Łatwo sobie więc wyobrazić choroby takie dyzenteria, atakujące przeludnione miasto. Świadectwem zaburzeń społecznych wstrząsających miastem, jest masowy grób w którym odnaleziono 250 szkieletów noszących ślady brutalnej egzekucji.

 

Czy zabici ludzie byli agresorami z zewnątrz, od których odgrodzono się palisadą? Czy może są to ofiary krwawo stłumionej rebelii niezadowolonych mieszkańców? Tego nigdy się nie dowiemy. Z biegiem czasu warunki życia w miescie pogorszyły się na tyle, że większość mieszkańców rozproszyła się w poszukiwaniu lepszego życia ci, którzy zdecydowali się pozostać zamieszkiwali jeszcze przez pewien czas miasto, które zredukowane zostało do małej osady wiejskiej.

 

Historia miasta Cahokia prowadzi do konkluzji będącej może nawet przestrogą dla współczesnych. Cywilizacja, która zniszczy środowisko i wyczerpie zasoby naturalne na, których polega musi upaść. Sposób w jaki współczesni ludzie traktują ziemię przywodzi na myśl analogię nie tylko kultury Cahokia ale też innych starożytnych kultur upadłych z podobnych przyczyn.

 

Obecne tempo rozwoju cywilizacji ludzkiej w skali globalnej, doprowadzi do wyczerpania zasobów naturalnych na, których ten rozwój polega, zanim będziemy w stanie wdrożyć nowe technologie zapewniające dalszy progres. Jeśli tak się stanie ziemię czeka okres chaosu,  wojen i regresu cywilizacyjnego. Ale to już temat na inne rozwarzania.


Powrót Sarmatów

Archeolodzy pod przewodnictwem Leonida Jabłońskiego z Instytutu Archeologii będącego częścią Rosyjskiej Akademii Nauk, przebadali znany archeologom lecz pomijany dotąd w badaniach kurhan sarmacki w sąsiedztwie wsi Filipowka w obwodzie orenburskim. Kurhan okazał się być nie tknięty i wykopaliska zaowocowały wspaniałymi znaleziskami, które pogłębiły naszą wiedzę o bogatej  kulturze materialnej Sarmatów.

Badania rozpoczęto od wschodniego krańca grobowca, który jest wysoki na 5 m i długi na 50m. W podziemnym tunelu prowadzącym do komory grobowej odnaleziono duży (102 cm obwodu) kocioł wykonany z brązu. Uchwytu ozdobione są w typowy dla Sarmatów sposób i przedstawiają motyw zwierzęcy, w tym przypadku mityczne gryfy.

Na końcu tunelu znajduje się komora grobowa o wymiarach 4x5m i głębokosci 4m. Na dnie komory po usunięciu wielu warstw, odkryto pochówek charakteryzujący się wyjątkowym bogactwem i różnorodnością darów grobowych w które została wyposażona osoba spoczywająca w grobowcu.

 

Odnalezione w grobowcu artefakty takie jak biżuteria i inne przedmioty kojarzone z żeńskimi pochówkami zasugerowały archeologom, że mają do czynienia z żeńskim pochówkiem. Jednak wstępne badania osteologiczne morfologii szkieletu, wskazują na męski pochówek. Zaplanowane badania DNA rozwiążą ostatecznie  kwestię płci właściciela grobowca.

 

Obok głowy zmarłego, umieszczono wiklinowy pojemnik. Zawierający srebrne pudełko z wieczkiem, złoty napierśnik, srebrne flakoniki, skórzaną sakiewkę i zęby konia. Obok szkieletu znajdowało się duże srebrne lusterko z pozłacaną rękojeścią ozdobioną motywami zwierzęcymi. Druga strona lustra ozdobiona jest wizerunkiem orła w centrum, otoczonego przez szesć skrzydlatych byków.

Szaty zmarłej osoby pokryte były złotymi płytkami, ozdobionymi przez rozety i wizerunek pantery skaczącej na grzbiet uciekającej antylopy. Na szaty naszyto także 395 płatków złota, szal lub chustę utrzymywał na miejscu złoty łańcuszek, a rękawy koszuli ozdobione zostały kolorowymi paciorkami naszytymi w ten sposób by utworzyć skomplikowany wzór geometryczny.

Obok głowy po obu stronach znajdowały się złote kolczyki dekorowane techniką zdobniczą zwaną cloisonne (emaliowanie komórkowe). W grobowcu odkryto także przedmioty służące do tatuowania, takie jak kamienne i metalowe miseczki z kościanymi łyżeczkami do mieszania barwników. Pozłacane igły osadzone w uchwytach ozdobionych  motywami zwierzęcymi.

 

Z grobowca wyciągnięto ponad 1000 cennych artefaktów zabezpieczając je tym samym od kradzieży lub zniszczenia. Artefakty stanowią spuściznę po ludzie który wywarł ogromny wpływ na Słowian i ich kulturę a DNA Sarmatów jest dużą częścią DNA Słowian zwłaszcza nas Polaków.


Wojna zimowa cz3 (Ofensywa Woroszyłowa)

Rosjanie po zamarciu z końcem grudnia 1939 r działań na Przesmyku Karelskim. Intensywnie przez cały styczeń 1940 roku przygotowywali się do wznowienia działań na Przesmyku Karelskim. W tym czasie uzupełniono straty walczących jednostek oraz dosłano nowe jednostki w tym 10 dywizji piechoty i 6 pułków artylerii. 6 lutego na Przesmyku Karelskim Rosjanie zgromadzili 21 dywizji piechoty wspartych przez 5800 dział i moździerzy różnego kalibru oraz 1800 czołgów  i silne lotnictwo.

 

Zadbano nie tylko o uzupełnienie strat w ludziach i sprzęcie. Rosyjskie dowództwo wyciągnęło wnioski z dotychczasowych niepowodzeń i położyło nacisk na szkolenie grup szturmowych specjalizujących się w zdobywaniu fortyfikacji. Wojskom dostarczono narty i białe kostiumy maskujące.

 

Na front wysłano dużą liczbę wykrywaczy metali, pomagających wytyczyć scieżki podejścia dla piechoty i czołgów. Odziały pierwszej fali uderzeniowej wyposażone zostały w tarcze pancerne na płozach (55,000 sztuk) oraz 250 sztuk pancernych sań Sokołowa (sanie wypełnione piechotą holowane były przez czołgi) i inny użyteczny sprzęt do walki w śniegu.

                                                         Powyżej sanie Sokołowa

W tym samym czasie Rosjanie prowadzili nieprzerwanie akcje zmiękczająco-rozpoznawcze. Mające na celu rozpoznanie słabych punktów i luk w fińskiej obranie. W tym celu za fińską linia frontu zrzucono spadochroniarzy a fortyfikacje Linii Mannerheima bombardowane były z powietrza i przez artylerię. Tylko jednego dnia 1 lutego artyleria rosyjska przez cały dzień wystrzeliła na pozycje fińskiej 3 Dywizji Piechoty w okolicach wsi Summa 90 tys pocisków.

 

Walki zmiękczająco-rozpoznawcze  prowadzone od 1 do 10 lutego o mały włos nie zakończyły się przedwczesnym przełamaniem Linii Mannerheima na pozycjach bronionych przez fińską 7 Dywizję Piechoty. 5 lutego po siedmiu godzinach przygotowania artyleryjskiego, które całkowicie zniszczyło fińskie zapory przeciwczołgowe na przedpolu.  

 

Do ataku ruszyły trzy dywizje piechoty wsparte przez 100 czołgów ciągnących  pancerne sanie. Atakujący wdarli się na główną linię obrony  dokonując w niej pierwszego wyłomu. Finowie kosztem ogromnych strat wyparli Rosjan na pozycje wyjściowe niszcząc przy tym 20 czołgów.

 

Atak generalny rozpoczął się 11 lutego o 8-30 rano trzy godzinnym przygotowaniem artyleryjskim. Po którym do ataku ruszyła piechota i czołgi, nad polem bitwy niepodzielnie panowało lotnictwo rosyjskie. W celu przerwania frontu Rosjanie uderzyli na pozycje fińskiej 3DP, która była systematycznie „zmiękczana” w dniach poprzedzających szturm generalny. O godzinie 12-00 czerwonoarmisci zdobyli ważne wzniesienie nr 65,5. Dowódca 3DP płk Paalu zażądał od sąsiedniej 5DP przysłania wsparcia gdyż zużył już własne odwody. 5 DP odmówiła będąc sama bardzo naciskana przez Rosjan.

 

W rejonie miejscowosci Lahde powstała wyrwa i sytuacja stała się krytyczna. W obliczu tego niebezpieczeństwa dowództwo II Korpusu Armijnego przysłało jeden batalion z własnych odwodów w celu załatania dziury. 12 lutego w drugim dniu ofensywy Rosjanie skupili swe ataki na tak zwany Millionfort (ten duży i dobrze uzbrojony bunkier został tak nazwany gdyż jego budowa i uzbrojenie pochłonęły 1 milion marek fińskich)

 

Przewaga Rosjan wzrastała i w obliczu przeważających sił wroga Finowie zostali zmuszeni do odwrotu. Po południu tego dnia bunkier i cała okolica Lahde były w rękach Rosjan. Tego samego dnia nocą oraz następnego dnia rano Finowie próbowali odzyskać utracony teren lecz ich kontratak został odparty.

 

Walczące strony musiały zmagać się nie tylko z wrogiem ale też z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, temperatura tej nocy spadła do -30C. Wyparte ze swych stanowisk 3DP i 5DP zagrożone całkowitym unicestwieniem zostały wzmocnione przez jeden pułk piechoty wydzielony ze składu 21 DP.

 

Obie fińskie dywizje poniosły dotkliwe straty. II Korpus w skład którego wchodziły 3 i 5 DP stracił 1531 zabitych, 4430 rannych i 445 zaginionych. W sztabie II Korpusu zjawił się osobiście marszałek Mannerheim, który po ocenie sytuacji podjął decyzję o wycofaniu 3 i 5 DP na drugą linię obrony. Do 17 lutego Rosjanie opanowali Linie Mannerheima na odcinku od jeziora Vuoksi do Zatoki Fińskiej.

 

Druga linia obrony ze względu na swój prowizoryczny charakter nie była już tak wielką przeszkodą dla Rosjan, którzy podeszli pod nią 21 lutego. Smiały atak czołgów przełamał obronę na drodze do Viipuri/Wyborg lecz czołgiści którzy zapuścili się zbyt daleko bez wsparcia piechoty zatrzymali się obawiając się odcięcia i zniszczenia. Następny wyłom w obronie Rosjanie dokonali w okolicach miejscowości Naykkijarvi gdzie swieżo  podesłane batalion fiński w panice opóscił plac boju.

 

Sytuacja na całej linii frontu groziła Finom załamaniem. Napięcia nie wytrzymał dowódca Armii Przesmyku Karelskiego gen Osterman, który doznał załamania nerwowego. Jego dotychczasowe stanowisko objął gen Erik Heinrichs. 20 lutego Rosjanie przełamali tyłowe pozycje Finów i po rozwinięciu natarcia wyszli na tyły 5DP. W celu neutralizacji tego niebezpieczeństwa Finowie próbowali kontratakować pod Honkaniemi. Zadanie to wyznaczono debiutującej w walkach kompanii czołgów Vickers-Armstrong Mk E w sile 13 czołgów wspierających 23 DP. Atak okazał się klęską z 13 atakujących czołgów utracono 8.

 

Po tej porażce dowództwo fińskie podjęło decyzje o wycofaniu się na dopiero tworzoną trzecią linie obrony, która biegła od Viipuri do Taipale. Armia Czerwona wznowiła natarcie na całej linii frontu i ruszyła w pościg za wrogiem wycofującym się do Viipurii. Po tych sukcesach sztabowcy rosyjscy mogli uznać, że wreszcie przełamali „Bramę Karelską”  Rosjanie rozpoczęli przygotowania do zdobycia Viipuri. W tym celu postanowili dokonać dwóch obejść.

 

Pierwsze nazywane bliskim obejściem (mające na celu zaatakowanie Viipuri od zachodu), przez skutą lodem Zatokę Wyborską. Drugie zwane dalekim obejściem prowadzone po lodzie Zatoki Fińskiej mające na celu zaatakowanie południowego wybrzeża Finlandii. Wyczerpanym obrońcom brakowało wszystkiego, szczególnie amunicji  artyleryjskiej (wydzielano 8 pocisków dziennie na lufę).

               Powyżej grupa żołnierzy Armii Czerwonej ogląda zdobyte fortyfikacje Linii Mannerheima

Załamanie na całej linii frontu było tylko kwestią dni. Zdawał sobie z tego sprawę marszałek Mannerheim który doradzał rządowi fińskiemu podjęcie niezwłocznych rozmów pokojowych, dopóki armia utrzymuje zwartą linię frontu co było ważnym argumentem w trakcie negocjacji pokojowych.

 

Operację bliskiego i dalekiego obejścia Armia Czerwona rozpoczęła 4 lutego. Rosjanie torowali sobie drogę przez lód przy pomocy pługów odsnierzających, torujących scieżki natarcia dla czołgów i piechoty w saniach pancernych. Grupa dalekiego obejścia dostała się pod morderczy ogień ciężkich dział (155 i 305mm) fińskiej obrony wybrzeża.

 

Pomimo dużych strat  czerwonoarmistom udało się dojsć do brzegu i zdobyć przyczółek. Finowie próbowali kontratakować przy pomocy naprędce zorganizowanej grupy bojowej by zepchnąć Rosjan na lód. Plan ten się nie powiódł a  Rosjanie systematycznie powiększali przyczółek. Viipuri/Wyborg z którego ewakuowano 80 tys mieszkańców było bombardowane przez artylerię i lotnictwo.

 

Marszałek Mannerheim ponownie zwrócił się do rządu o podjęcie rozmów pokojowych. Zwrócił uwagę, że prowadzenie działań wojennych mając 20% strat w szeregach jest bezcelowe i nie rokuje szans na odwrócenie losów wojny a także  generuje tylko nie potrzebne straty (fińskie bataliony były w tym czasie rozmiarów kompanii). Rząd fiński wysłał przedstawicieli do Szwecji gdzie delegacja spotkała się z ambasadorem ZSRR w Szwecji. Finowie dostali zgodę na udanie się do Moskwy na rozmowy z samym Stalinem.

 

Finowie zjawili się w Moskwie 8 marca. W tym czasie Rosjanie bezustannie atakowali rozszerzając przyczółek i przerywając drogę Helsinki-Viipuri. Marszałek Mannerheim rzucił do boju swe ostatnie rezerwy, 14 słabo wyszkolonych nowo sformowanych batalionów. Była to  próba wsparcia delegacji fińskiej w Moskwie. Pomimo wsparcia Viipuri padło 12 marca. W tym momencie wojny kwestią dni była całkowita klęska wojsk fińskich i zajęcie Helsinek.

 

Po ustaleniu warunków, walczące strony podpisały pokój o godzinie 2-00 w nocy 13 lutego. Walki na froncie ustały w tym samym dniu w południe. Co zatem skłoniło Stalina do zawarcia pokoju z praktycznie pokonanym wrogiem? Otóż Stalin obawiał się interwencji francusko-brytyjskiej, której spodziewano się już 20 lutego. By oddalić grozbę interwencji francusko-brytyjskiej Stalin zgodził się oddać Finom rejon Petsamo/Peczenga na dalekiej północy. Gdzie wydobycie cennych złóż niklu prowadziły na podstawie licencji  firmy brytyjskie, francuskie i kanadyjskie.

 

W wyniku podpisanego pokoju Finlandia zmuszona została do oddania ZSRR 35tys km2 swej ziemi (9% powierzchni) a ZSRR zagarnął sporo więcej niż Stalin żądał w ultimatum poprzedzającym wojnę. Z zagarniętych terenów wyprowadzić się musiało 430 tys mieszkańców(12% ludności Finlandii). Finowie oddawali sporne wyspy w Zatoce Fińskiej i zezwalali na budowę bazy na półwyspie Hanko. Oddawali także swój największy atut fortyfikacje Linii Mannerheima.

 

Z utraconymi ziemiami tracili 11% potencjału gospodarczego kraju, zlokalizowanego w tej najbardziej cywilizowanej części kraju gdzie znajdowało się 460 fabryk, 25% przemysłu celulozowego czy 30% przetwórni zbóż. Spore były też straty demograficzne, Finlandia straciła w wojnie 0,7% populacji. Armia fińska poniosła także duże straty. Zginęło prawie 27 tys żołnierzy fińskich a rany odniosło ponad 43 tys, utracono większość sprzętu ciężkiego.  Trudno jest więc to nazwać  wielkim zwycięstwem Finlandii jak to jest ostatnio w modzie pokazywać.

 

 

Rosjanie za  zwycięstwo zapłacili  wysoką cenę, zginęło ponad 131 tys czerwonoarmistów. Armia Czerwona utraciła ogromne ilości sprzętu na przykład 653 czołgi, 422 działa i moździerze, 640 samolotów w tym 400 bojowych. Wojna zimowa kosztowała ZSRR 7,5 mld rubli. Armia Czerwona straciła także rzecz nie mniej ważną, reputację. Brak reputacji i tak zwanego czynnika strachu wzbudzanego u przeciwników, pomógł zapewne Niemcom w podjęciu decyzji o ataku na ZSRR i zbudowaniu własnego przekonania o szybkim zwycięstwie nad kolosem na glinianych nogach.


Wojna zimowa cz 2 (opis walk)

Rosjanie rozpoczęli działania wojenne poprzez atak na szerokim froncie wzdłuż całej granicy z Finlandią od Morza Barentsa do Zatoki Fińskiej. Głównym teatrem działań stał się Przesmyk Karelski gdzie operowała 7 Armia. Na tym kierunku nacierało 10 dywizji piechoty, 6 brygad pancernych wyposażonych w 1800 czołgów wspieranych przez 1500 dział i moździerzy i silne lotnictwo.

 

Finowie podjęli działania opóźniające, minowali drogi i mosty oraz budowali zapory starając się maksymalnie opóźnić marsz kolumn rosyjskich. Wraz z wojskiem tereny objęte działaniami wojennymi opusciła ludność cywilna paląc swe domostwa. Siły inwazyjne poruszały się z prędkością 6 km dziennie a więc dwukrotnie wolniej niż zakładał plan.

Na powolne przemieszczanie się Rosjan, obok działań opózniających podjętych przez Finów miała ogromny wpływ zła organizacja panująca w przemieszczających się kolumnach rosyjskich. Powodowało to tworzenie się licznych zatorów i schodzenie z wytyczonych marszrut. W nocy ruch całkowicie zamierał a Armia Czerwona przechodziła do obrony.

Pewne sukcesy Rosjanie odnieśli na prawym skrzydle gdzie udało im się zepchnąć Finów na główną linię obrony za rzekę Taipalenoioki. W tym miejscu Rosjanie postanowili przerwać obronę fińską. Dwie dywizje piechoty wsparte brygadą pancerną wdarły się w głąb obrony fińskiej lecz już następnego dnia zostały wyparte na pozycje wyjściowe.   

Powyżej artyleria fińska na zamaskowanej pozycji

12 grudnia oddziały rosyjskie po opanowaniu pozycji wysuniętych Linii Mannerheima, opanowały obszar przedpola i podeszły pod główną linię obrony Finów. Od 17 grudnia Rosjanie wielokrotnie próbowali bez skutku przełamać z marszu Linię Mannerheima. Swietnie zaplanowana linia fortyfikacji okazała się tym razem pozycją nie możliwą do sforsowania dla Armii Czerwonej.

Rosjanie ponowili atak w dzień Bożego Narodzenia, pod osłoną nocy i silnych opadów śniegu zaatakowali na prawym skrzydle. Ataki te zostały odparte szeregiem kontrataków, które zmusiły Rosjan do powrotu na pozycje wyjściowe. Walki na tym odcinku zamarły z końcem grudnia przeradzając się w potyczki pozycyjne.

Rosjanom nie udało się przełamać Linii Mannerheima a atakujący ponieśli dotkliwe straty w ludziach i sprzęcie. Od rozpoczęcia działań 30 listopada 1939 r do 1 lutego 1940 Rosjanie stracili tylko na Przesmyku Karelskim 1110 czołgów (540 utracono w walce a 570 z powodu usterek technicznych)

Na północ od Jeziora Ładoga atakowała 8 Armia i z łatwością wbiła się na 80km w głąb ugrupowania fińskiego wypierając obrońców z ich pozycji. Obrona fińska na tym odcinku składała się z dwóch dywizji piechoty zorganizowanych w IV Korpus Armijny. Po przegrupowaniu sił Finowie przystąpili do kontrataków. Wykorzystując rozciągnięcie sił rosyjskich raz po raz okrążali i odcinali od reszty sił poszczególne odziały rosyjskie. Po ciężkich walkach Rosjanie zostali zmuszeni do odwrotu na tym odcinku frontu.

Prowadząca natarcie z rejonu Karelii Białomorskiej na ogólnym kierunku w stronę Oulu nad Zatoką Botnicką 9 Armia wdarła się do Finlandii na głębokość do 45 km. Lecz i tu marsz kolumn rosyjskich został zatrzymany. I wreszcie nacierająca na dalekiej północy 14 Armia bez problemu wyparła skromne siły Finów i zajęła port Petsamo/Peczenga odcinając Finów od Morza Barentsa.

Był to jedyny trwały sukces pierwszego etapu kampanii. Mizerne rezultaty działań 9 Armii i 14 Armii są tym bardziej zawstydzające dla Rosjan, że na tym kilkuset kilometrowym odcinku od Peczengi na północy do Kuhmo na południu Finowie dysponowali tylko 8 batalionami skupionymi w Grupie Finlandia Północna.

Pierwszy etap walk obnażył bezlitosnie brak doświadczenia i braki w sztuce dowodzenia rosyjskich oficerów. Nasycone ciężkim sprzętem, ociężałe jednostki Armii Czerwonej często ograniczone do wąskich dróg nie radziły sobie z bardzo mobilnymi oddziałami fińskich narciarzy. Wyposażeni w białe kostiumy maskujące, skrycie podchodzili do rozciągniętych kolumn rosyjskich atakując znienacka, by po zadaniu strat wycofać się i zaatakować w innym miejscu. Rosjanie ubrani w standardowe zielone mundury byli łatwym celem zwłaszcza dla snajperów.

Takim snajperm był Simo Hayha któremu przyznano 705 trafień śmiertelnych co czyni Fina najskuteczniejszym snajperem w historii wojen.  Przygotowując swą pozycję strzelecką polewał snieg w okolicach wylotu lufy wodą by w momencie wystrzały podnoszący się obłok śniegu nie zdradził jego pozycji.

Powyżej Simo Hayha w akcji

By zapobiec wydobywaniu się z ust pary wkładał sobie do ust snieg co także zapobiegało zdradzeniu pozycji strzelca. Nie używał też lunety gdyż jak twierdził strzelec korzystający z lunety musi podniesć wyżej głowęco czyni go łatwiejszym celem oraz istniej ryzyko wykrycia go na skutek odbić swiatła w soczewkach lunety.

Obecność Simo Hayha demoralizowała i paraliżowała Rosjan. Wielokrotnie próbowali go zlikwidować nawet przy pomocy ciężkiej artylerii i bombowców bombardując całe połacie lasu w którym mógł przebywać. Udało im się to dopiero 6 marca  1940 r. Rosyjski snajper ranił Go w twarz.

Powyżej Simo Hayha, zdjęcie wykonane po wojnie

Pocisk przekoziołkował w ustach niszcząc żuchwę. Żołnierze odnoszący go do punktu opatrunkowego stwierdzili, że Simo nie miał dolnej połowy twarzy. Simo przeżył i odzyskał przytomność 13 marca w dzień zawarcia pokoju. Został awansowany z kaprala na podporucznika.  

Stosując tą taktykę Finowie okrążyli we wsi Suomussalmi 163 Dywizję Strzelców. Po trzynastu dniach walk Finowie byli na krawędzi załamania. Sytuacja zmieniła się kiedy nie mogąc doczekać się na odsiecz, dowódca 163 DS Zielencow podjął decyzje o przebijaniu się w kierunku pozostałych sił rosyjskich.

W trakcie wycofywania się 163 DS. została całkowicie rozbita i rozproszona i nie brała udziału w walkach do końca wojny. Straty dywizji wynosiły 70% stanu wyjściowego. Rosjanie na polu bitwy pozostawili 13 czołgów 150 samochodów, 27 dział z amunicją i tysiące egzemplarzy lekkiej broni strzeleckiej wraz z amunicją.

Taki sam los spotkał 44 DS. i  21 brygadę pancerną spieszącą na pomoc 163 DS. Siły te zostały najpierw zatrzymane na drodze w okolicach wsi Raate. Następnie rozciągnięta na przestrzeni 20 km kolumna została porozcinana  na kilka mniejszych izolowanych okrążeń. Tutaj łup był znacznie większy. W ręce Finów wpadło 40 dział, 29 armat przeciwpancernych, 27 czołgów, 160 samochodów i 600 koni. Sprzęt ten w większości był sprawny i fabrycznie nowy, został wcielony do służby w wojskach fińskich. Cierpiąca na poważne braki w wyposażeniu Finlandia szybko pozyskała od wroga potrzebny sprzęt. W walkach tych nie obyło się bez strat po stronie fińskiej. Finowie stracili 900 zabitych i 1770 rannych i 30 jeńców, co stanowiło 30%owy uszczerbek stanu osobowego.

Sowiecki trybunał wojskowy był bezlitosny. Pod sąd poszli dowódca 44 DS gen Winogradow szef sztabu płk Wołkow, szef wydziału politycznego tej jednostki  Pachomienka. Wyroki na nich wykonano przed frontem ocalałych żołnierzy 44 DS. Taki sam los spotkał dowódcę 163 DS Zielencowa. i komisarza politycznego 662 pułku wchodzącego w skład dywizji.

Kolejne sukcesy odnieśli Finowie w walkach na północnych brzegach Jeziora Ładoga w okolicach miasta Pitkaranta. Na początku stycznia siedem batalionów fińskich stosując znaną już nam taktykę zdołało okrążyć 18 DS i 34 brygadę pancerną. Rosjanom nie powiodły się wielokrotne próby odblokowania okrążonych jednostek, pomimo faktu, że do tego zadania skierowano cztery dywizje piechoty. Okrążone jednostki przestały praktycznie istnieć i tylko nielicznym żołnierzom udało się wyrwać z matni.

Powyżej fińska sekcja ckm na pozycji

Także tym razem w ręce Finów wpadły ogromne ilości sprawnego sprzętu i amunicji. Finowie zdobyli 128 czołgów, 91 dział i 150 samochodów i ciągników artyleryjskich   na gąsienicach. Finowie nie byli w stanie ewakuować takiej liczby zdobytych czołgów dlatego po zdemontowaniu wież (użyto ich do wzmocnienia stałych pozycji obronnych) i wyjęciu radiostacji częsć zdobyczy została zniszczona. Po tych walkach w rejonie na północ od Jeziora Ładoga inicjatywa przeszła całkowicie w ręce Finów, sytuacja tak utrzymała się praktycznie do końca działań wojennych zakończonych w połowie marca 1940 roku.

Dowódca 18 DS gen Kondraszow pomimo odniesionych w walkach ran został aresztowany a następnie rozstrzelany. Samobójstwo popełnił dowódca 56 korpusu w skład którego wchodziła rozbita 18 DS gen Czerepanow. Tak samo postąpił dowódca 34 brygady pancernej gen Kondratiew i szef sztabu brygady Smirnow.

Opisane tutaj walki toczące się od 7 grudnia 1939 roku do 8 stycznia 1940 roku stały się symbolem wojny zimowej. Symbolem determinacji i nieustępliwości Finów a także nieudolności Rosjan.

 

CDN

 

W części trzeciej zostanie opisany trzeci etap wojny znany jako „Ofensywa Woroszyłowa” Po dotkliwych i upokarzających klęskach Rosjanie wyciągnęli wnioski i dokonali wielu zmian w stosowanym wyposażeniu i taktyce. Zmiany te poskutkowały załamaniem się fińskiej obrony i przełamaniem  Linii Mannerheima. 


Wojna zimowa cz1

Przyczyn konfliktu zbrojnego pomiędzy Finlandią a ZSRR należy szukać w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow zawartego 23 sierpnia 1939 roku. W tajnym załączniku do traktatu III Rzesza uznała nie tylko zajęcie wschodniej Polski przez ZSRR lecz uznała także państwa bałtyckie i Finlandię za strefę wpływów ZSRR.

 

Krótko po podpisaniu traktatu ZSRR zażądało od Litwy, Łotwy i Estonii zawarcia umów na podstawie których ZSRR wprowadzi swe wojska na terytoria państw bałtyckich i utworzy tam swe bazy. Pod presją dyplomatyczną ze strony ZSRR wspartą grozbą wojny pierwsza uległa Litwa, skuszona propozycją przekazania im Wilna zajętego przez ZSRR.

 

Litwini zaslepieni perspektywą pozyskania Wilna, będącego ich konstytucyjną stolicą (pomimo, że Litwinów w Wilnie w 1939 roku było mniej niż 2%) przystali na warunki ZSRR. Decyzja ta okazała się brzemienna w skutkach nie tylko dla Litwy ale i dla pozostałych państw bałtyckich Łotwy i Estonii. To co na początku wydawało się swietnym interesem z punktu widzenia Litwinów, kilka miesięcy później przerodziło się w utratę niepodległości i włączeniem w struktury ZSRR.

 

                                                 Powyżej oddział fińskich narciarzy

Łotwa i Estonia mogły myśleć o stawieniu oporu radzieckiemu agresorowi dopóki ich południową flankę osłaniała niepodległa Litwa, do tego zadania mieli siły i srodki(12 dywizji piechoty). Brak współdziałania pomiędzy państwami bałtyckimi zaprzepaścił ich jedyną szansę na podjęcie choćby próby obrony.

 

Zgoda Litwinów na wpuszczenie wojsk ZSRR do swego kraju całkowicie zmieniła wielkość potencjalnego frontu. Teraz Łotysze i Estończycy zamiast bronić się na granicy o długości około 250 km musieliby dodatkowo obsadzić także odcinek granicy z Litwą o długości 500km a na to porostu nie mieli sił ani srodków.

 

4 pazdziernika 1939 r podpisano umowę estońsko-sowiecką o wzajemnej pomocy a 11 pazdziernika umowę łotewsko-sowiecką. Tym sposobem bez jednego wystrzału ZSRR zajął trzy państwa, następnym celem Stalina była Finlandia.

 

Siły państw bałtyckich były całkiem spore i  dobrze wyposażone. Po mobilizacji trzy państwa mogły wystawić 18 dywizji piechoty, kilka jednostek kawalerii i  brygadę zmechanizowaną. Były więc to siły dużo większe niż te którymi dysponowała Finlandia posiadająca armię niewiele większą niż Łotwa.

 

W niektórych rodzajach uzbrojenia państwa bałtyckie przewyższały Finlandię, na przykład sama Estonia posiadała więcej dział przeciwpancernych niż Finlandia. Także lotnictwo państw bałtyckich przedstawiało większą siłę niż to czym dysponowało lotnictwo fińskie. Jak się zaraz przekonamy siły Finlandii wystarczyły do skutecznej obrony przed ZSRR.

 

Już 12 pazdziernika 1939 roku ZSRR wystąpił do Finlandi z roszczeniami terytorialnymi. Stalin zażądał od Finów przesunięcia granicy o 25 km a więc cesji terytorium na rzecz ZSRR oraz wydzierżawienia półwyspu Hanko na okres 30 lat w celu utworzenia tam bazy dla floty wojennej ZSRR. W zamian ZSRR oferowało rozległe lecz słabo zaludnione i zagospodarowane obszary w Karelii. Rząd Finlandii nie ugiął się i odrzucił wszystkie żądania ZSRR.

 

26 listopada 1939 r artyleria sowiecka ostrzelała wioskę Mainilę leżącą po sowieckiej stronie granicy oskarżając o ten czyn Finlandię. ZSRR zażądał od Finlandii przeprosin i wycofania swych wojsk od granicy na 25 km co oznaczałoby opuszczenie fortyfikacji granicznych. Finowie naturalnie zaprzeczyli, że mają cokolwiek wspólnego z atakiem i ponownie odrzucili żądania ZSRR. Stalin potraktował odmowę jako wypowiedzenie paktu o nieagresji obowiązującego oba państwa. Wojska radzieckie rozpoczęły atak na Finlandię 30 listopada 1939 roku bez oficjalnego wypowiedzenia wojny.

 

ZSRR poparł swą agresję twierdzeniem, że do Finlandii wkracza na prosbę Ludowego Rządu Demokratycznej Republiki Finlandii. Ten marionetkowy rząd stworzono 1 grudnia 1939 roku z fińskich komunistów mieszkających w Moskwie, szefem rządu Stalin mianował Otto Wilhelma Kuusinena. Stalin nawet sformował wojsko dla przyszłej „demokratycznej” Finlandii.

 

Nielicznych fińskich ochotników wcielono do 106 Górskiej Dywizji Strzeleckiej a jednostkę przemianowano na I korpus Ludowej Armii Finlandii. Przebrani w mundury przypominające krojem i kolorem mundury fińskie, żołnierze I korpusu nie brali udziału w walkach, czekali rozlokowani w pobliżu granicy na zakończenie walk. Po wojnie mieli się stać  ramieniem zbrojnym nowego rządu.

 

Armia Czerwona atakowała na trzech kierunkach. Pierwszym i najważniejszym był kierunek przez Przesmyk Karelski na Viipuri( dzis Wyborg) i dalej na Helsinki oraz na północ od jeziora Ładoga. Na tym kierunku zgromadzili największe siły potrzebne do przełamania fortyfikacji granicznych zwanych Linią Mannerheima.

 

Drugim kierunkiem natarcia Armii Czerwonej był kierunek  na srodkową Karelię. Zamysłem tego ataku było przecięcie Finlandii na pół w jej najcieńszym punkcie i wyjscie na brzeg Zatoki Botnickiej w okolicach miasta Oulu.  W przypadku sukcesu na tym kierunku Finlandia odcięta zostałaby od strategicznego połączenia kolejowego ze Szwecją i zmuszona do walki na dwa fronty.

 

Trzecim kierunkiem ataku Armii Czerwonej była daleka północ, Laponia. Gdzie celem stał się port Petsamo (dzis Pieczenga). Zajęcie tego portu miało zapobiec wysadzeniu desantu zachodnich sojuszników oraz utrudnić przesył zaopatrzenia nadchodzącego z zachodu dla walczących Finów.

                                         Powyżej rozbita kolumna Armii Czerwonej

W momencie wybuchu wojny Finowie mieli pod bronią 10 dywizji piechoty zmobilizowanych już w październiku pod przykrywką ćwiczeń. W trakcie formowania była jedenasta dywizja lecz nie było dla nie ciężkiego sprzętu. Uzupełnieniem były wydzielone kompanie i bataliony skupione w 6 brygadach ochrony granic.

 

Zasoby ludzkie Finlandii pozwalały na sformowanie kolejnych 4 dywizji piechoty lecz nie było dla nich uzbrojenia. Tak więc 30 listopada 1939 roku Finowie dysponowali 127 tys żołnierzy pierwszoliniowych. Siły te wsparte były przez Gwardię Obywatelską (rodzaj pomocniczej milicji) i pomocniczą służbę kobiet. Ogółem do obrony kraju stanęło 430 tys mężczyzn i 100 tys kobiet.

Atutem wojsk fińskich  był system fortyfikacji na Przesmyku Karelskim, znajomość i ukształtowanie terenu sprzyjającego działaniom obronnym ( kraj poprzecinany był przez 60 tys jezior i pokryty był przez lasy stanowiące 72% powierzchni kraju). Obronie sprzyjała także zimowa pora, którą Finowie swietnie potrafili wykorzystać.

Słabym punktem obrony była granica ciągnąca się na długości 1350 km, co przy braku nowoczesnej techniki radiowej i telefonicznej utrudniało dowodzenie w pierwszych miesiącach wojny. Finowie w latach poprzedzających wojnę kompletnie zaniedbali ten ważny element sił zbrojnych. Skromnie wyglądały też zapasy amunicji szczególnie artyleryjskiej.

Dla przykładu w magazynach było tylko 271.300 pocisków do dział kalibru od 75mm do 152mm dawało to tylko zapas 600 pocisków na lufę. W magazynach znajdował się zapas amunicji do lekkiej broni strzeleckiej wystarczający na 60 dni walk, do lekkich dział polowych na 21 dni. Także zapasy paliwa były bardzo szczupłe, benzyny i ropy było tylko na 30 dni, paliwa lotniczego też na 30 dni. Gorzej niż mizernie przedstawiała się sytuacja w wojskach pancernych. Finowie dysponowali zaledwie 64 czołgami w tej liczbie połowę stanowiły antyczne francuskie FT-17.

 

Dla porównania ZSRR rozpoczął wojnę z 2289 czołgami co dawało im przewagę 38:1 W lotnictwie sytuacje nie wyglądała lepiej przeciw 2318 maszynom sowieckim Finowie mogli poderwać w powietrze tylko 119 maszyn w tym rodzaju uzbrojenia sowiecka przewaga kształtowała się na poziomie 19:1.

 

W działach i moździerzach ZSRR dysponował 2876 lufami przeciw 1009 fińskim co dawało stosunek sił 2,8:1. Stosunek sił w sile żywej kształtował się na poziomie 1,7:1 na korzysć Rosjan którzy zgromadzili do inwazji ponad 425 tys żołnierzy skupionych w 21 dywizjach..

 

Powyższe dane dotyczą oczywiście pierwszego dnia wojny 30 listopada. W trakcie działań wojennych w wyniku niepowodzeń Armii Czerwonej stosunek ten zmienił się jeszcze bardziej na niekorzysć Finów szczególnie w piechocie. 1 stycznia 1940 roku Rosjanie dysponowali na froncie ponad 550 tys żołnierzy ale już z końcem lutego mieli na froncie 998 tys żołnierzy.

                                         Powyżej zamarznięty żołnierz radziecki

Armia Czerwona na papierze robiła ogromne wrażenie tak pod względem liczebności jak i nowoczesnego uzbrojenia. Jednak ta ogromna machina wojenna posiadała pewien istotny feler a mianowicie brak doświadczonych dowódców. Trzeba pamiętać, że w roku 1937 z rozkazu Stalina przeprowadzono czystki w korpusie oficerskim Armii Czerwonej. Spośród 733 oficerów wyższego szczebla NKWD zamordowało 579 oficerów.

 

Dla przykładu zamordowano 3 z 5 marszałków, 13 dowódców armii I i II rangi (odpowiednik generała pięcio i cztero gwiazdkowego) 57 z 67 dowódców korpusów, zamordowano 125 sposród 199 dowódców dywizji. Wyroki wykonano na 200 z 397 dowódców brygad, 401 pułkowników z 456 oraz 40 tys oficerów niższych rang! Tym sposobem Stalin przetrącił kręgosłup Armii Czerwonej. Taka polityka musiała odbić się na jakości dowodzenia na każdym szczeblu.

 

Zamordowanych oficerów trzeba było zastąpić innymi, dochodziło do sytuacji kiedy młodych  kapitanów awansowano na pułkowników, pułkowników na dowódców korpusów itd. W momencie wybuchu wojny zimowej tylko 7% oficerów posiadało wyższe wykształcenie wojskowe a 37% nie ukończyło nawet szkół oficerskich II stopnia.

 

Jak już wspomniałem Armia Czerwona choć potężna była kiepsko dowodzona. Wojna zimowa szybko obnażyła te braki a cenę za szaleństwo Stalina i nieudolność swych dowódców zapłacili zwykli żołnierze Armii Czerwonej ponosząc gigantyczne straty z rąk Finów.

 

 

CDN


Dziś rocznica rzezi wołyńskiej

9. II. 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała mordu na mieszkańcach wsi Parośl w gminie Antonówka na Wołyniu. Zbrodnia ta uważana jest za początek rzezi wołyńskiej.

 

Bandytami dowodził Hryhorij Perehijniak, liczbę ofiar szacuje się na 149 lub 173 osoby. W dniach poprzedzających atak na wioskę, banda UPA stoczyła potyczkę z  odziałem policji pomocniczej składającym się z Kozaków. W potyczce tej zginęło trzech Kozaków i jeden Niemiec, sześciu Kozaków wzięto do niewoli i uprowadzono.

 

W drodze do wsi Parosl banda napotkała pięciu mieszkańców polskiej kolonii Wydymer pracujących w lesie, wszyscy zostali zamordowani. Polska osada nie spodziewała się ataku i została zaskoczona. Bandyci bez problemu weszli do wsi i rozeszli się po domostwach których było 26. W domach zażądali podania obiadu. W jednym z domów który zajęło dowództwo bandy przesłuchano i zamordowano siekierami sześciu jeńców kozackich.

 

Po obiedzie banderowcy oznajmili mieszkańcom, że wies zostanie spacyfikowana wkrótce przez Niemców jako odwet za dokonany atak na posterunek i pomoc jaką mieszkańcy wsi mieli okazywać „partyzantom” Bandyci twierdzili, że muszą chronić mieszkańców przed represjami ze strony Niemców. W tym celu zażądali by wszyscy Polacy położyli się na ziemi i pozwolili się związać co miałoby  przekonać Niemców, że mieszkańcy zostali zmuszeni do pomocy przez bandytów.

 

Bandyci  podszywali się pod partyzantów radzieckich, lecz posługiwali się językiem ukraińskim co wzbudziło podejrzenia niektórych z Polaków. Częsć z Polaków zgodziła się na żądania bandytów inni zostali skrępowani siłą. Morderstwa dokonano  siekierami i nożami, nie oszczędzono nikogo.

 

Z pogromu udało się cudem uratować dwunastu Polaków. Z życiem uszli Żydzi którzy ukrywali się w piwnicy domu Klemensa Goroszkiewicza i nie zostali tam odkryci. Majątek zamordowanych zostal zrabowany i wywieziony na saniach. Ocaleli świadkowie zeznali, że pośród upowców bylo także kilku Ukraińców z sąsiedniej wsi.

 

Ta sama banda dokonała kolejnej zbrodni mordując we wsi Toptach 15 Polaków. Planowali także napasć na wies Wydymer, jednak ze względu na szczupłość sił odstąpili od tego zamiaru. Pod osłoną Niemców przybyłych z Antonówki ewakuowano rannych i pochowano zabitych mieszkańców wsi oraz dokonano fotograficznej dokumentacji ciał i miejsca zbrodni. Zamordowani zostali pochowani w zbiorowej mogile na której usypano kurhan i postawiono krzyż. W miejscu nie istniejącej już kolonii stoi dzis krzyż i tablica informująca o zbrodni ukraińskich nacjonalistów. 

 

 


Państwo Samona, czyli najstarsze państwo Słowian

Samon władający od 623 r do 658 lub 661 r był królem Słowian, założycielem pierwszego udokumentowanego bytu państwowego i politycznego Słowian znanego dzis jako Państwo Samona lub Imperium Samona.

 

Jako, że własne pismo pojawiło się w kulturze Słowian w IX w nie istnieją słowiańskie źródła pisane informujące o interesujących nas wydarzeniach z czasów panowania Samona. Głównym zródłem informacji o Samonie i jego państwie jest frankijska kronika z VII w  „Historia Francorum” napisana przez kronikarza Fredegara (imię nadano anonimowemu pisarzowi później).

 

W przeszłości wielu historyków i badaczy kwestionowało autorstwo i rzetelność Fredegara. Jednak dziś kroniki Fredegara są powszechnie  uznane jako rzetelne źródło informacji napisane przez jednego autora. W świecie naukowym nie akceptuje się twierdzenia, że Fredegar był świadkiem opisywanych przez siebie wydarzeń. Pewne natomiast jest, że miał dostęp do dokumentów odnoszących się do Samona i jego państwa a także do naocznych świadków.

 

Jak donosi kronika Fredegara Samon był frankijskim kupcem, który prawdopodobnie prowadził również sprzedaż broni. Po raz pierwszy pojawia się na kartach historii w 623 roku w „ czterdziestym roku panowania Chlotara” Państwo Samona rozciągało się  na terytoriach takich współczesnych państw jak Czechy, Słowacja, zachodnie Węgry wschodnia Austria i Słowenia.

 

Słowiański wojownik z VII wieku

 

Za centrum państwa uznaje się Morawy z, których rozpoczęła się ekspansja na sąsiednie terytoria zamieszkane przez Słowian. Głównym przeciwnikiem a innym razem niewygodnym sojusznikiem Słowian, w tym okresie byli Awarowie rządzeni przez kagana Bajana I (562-602) pod, którego rządami kaganat awarski w Panonii  przeżywał szczyt potęgi.

 

Awarowie będący multietnicznym konglomeratem  koczowniczych ludów stepowych (w większości należących do wielkiej rodziny ludów tureckich) zdołali podporządkować sobie rozdrobnione plemiona słowiańskie. Narzucili im wiele niewygodnych powinności takich jak płacenie trybutu,  dostarczanie posiłków wojskowych na łupieżcze wyprawy na tereny Bizancjum i Franków czy dostarczanie produktów rolnych i furażu dla koni na których opierała się ich armia.

 

Obok pasożytniczej eksploatacji materialnej, Awarowie spędzali zimowe miesiące posród Słowian. Jak pisze Fredegar Awarowie sypiali z  żonami i córkami Słowian. Słowianie nie mogli dłużej znieść tak upokarzającej zależności i powstali przeciw swym ciemiężcom. Opresja musiała być naprawdę ciężka skoro w językach Słowian którzy zetknęli się z Awarami nazwa Abar znaczyło tyle samo co olbrzym, gigant.

 

Po śmierci wodza Awarów Bajana I w 602 roku sytuacja zaczęła powoli dojrzewać ku temu by podjąć próbę rebelii. Awarowie którzy przez całe panowanie Bajana I przeprowadzali łupieżcze najazdy na Bizancjum. Znaleźli się po śmierci Bajana pod ogromną presją ze strony Bizancjum, które przeszło do ofensywy wypierając Awarów w kierunku Panonii.

 

Z kroniki Fredegara wiemy, że  połowie lat dwudziestych VII wieku Samon zorganizował Słowian i będąc utalentowanym wodzem poprowadził Słowian do wielu zwycięstw nad Awarami zrzucając tym samym zależność. Nie jest pewne czy powstanie Słowian pod wodzą Samona  miało miejsce przed wielkim acz nieudanym oblężeniem Konstantynopola przez Awarów i Słowian z 626 roku czy też po nim. Bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, że Słowianie wykorzystując porażkę i osłabienie Awarów po klęsce pod murami Konstantynopola zdołali wybić się do niezależności.

 

Sukcesy Samona przyczyniły się zapewne do ruchów migracyjnych posród Słowian. W tym czasie dochodzi do przemieszczenia się Serbów/Surbiów z Łużyc na Bałkany a także przodków obecnych Chorwatów, Białych Chorwatów zamieszkujących do tej pory na terenach południowej Małopolski.

W celu umocnienia swego państwa Samon zawiera sojusz z księciem Serbów Derwanem, którego obecność u boku Samona jest udokumentowana w bitwie pod Wogastisburgiem w której Słowianie zadali dotkliwą klęskę Frankom. Niezależne państwo Słowian było nie na rękę nie tylko Awarom ale i germańskim Frankom, którzy szukali powodu do rozpoczęcia wojny.

 

Pretekstem stał się napad rabunkowy na dużą frankijską karawanę kupiecką w którym zamordowani zostali kupcy. Król Franków Dagobert I wysłał do Samona swego posła Sychariusza, Samon odmówił przyjęcia posła. Sychariusz nie dawał za wygraną i jak podaje Fredegar przebrał się w strój typowy dla Słowian i wmieszał się w tłum zgromadzony na wiecu przed Samonem.

 

Tam  wyszedł na przód i przekazał żądanie króla Dagoberta o wydanie sprawców napadu i morderstwa a także wypłaty odszkodowań i złożenia hołdu Dagobertowi. Samon odpowiedział, że owszem sprawcy będą ukarani ale po procesie w jego państwie. A co do złożenia hołdy domagał się od Dagoberta gwarancji przymierza. Na takie żądanie Sychariusz odparł arogancko, że

 

„nie jest możliwe, aby chrześcijanie i słudzy Boży zawierali przyjazń z psami”

 

Po odrzuceniu żądań Dagobert zawarł sojusz z  Alemanami i Longobardami którzy zaatakowali Słowian samodzielnie, odnosząc sukces i porywając wielu jeńców. Duża armia Franków uderzyła także samodzielnie lecz po trwającej trzy dni bitwie pod Wogastisburgiem została doszczętnie rozbita i uszła w popłochu z placu boju.

 

Następnie Samon dokonał serii niszczących ataków na tereny German. Ingerując nawet w wewnętrzne wojny Franków stając po stronie księcia Turyngii Radulfa. Po tych sukcesach granice Państwa Samona zostały zabezpieczone na kolejne 18 lat panowania Samona aż do jego śmierci.

 

Samon skonsolidował zjednoczone przez siebie plemiona słowiańskie nie tylko poprzez własną charyzmatyczną osobę ale też poprzez małżeństwa z córkami  liderów plemiennych. Z kronik Fredegara wiemy, że poslubił przynajmniej 12 kobiet z którymi miał 22 synów i 15 córek. Niestety żaden z synów Samona nie odziedziczył władzy po swym ojcu. Pokazuje to, że w systemie politycznym Słowian władza nie była dziedziczna a była nadawana na podstawie osobistych przymiotów kandydata jego zasług i sukcesów. Widocznie jego synowie nie wyróżniali się niczym szczególnym i Państwo Samona umarło razem z nim w 658 lub 661 roku.

 

Według jednej z hipotez Państwo Samona po rozpadzie przetrwało w szczątkowej formie na Morawach które były centrum federacji słowiańskiej pod wodzą Samona. Jego kontynuacją po prawie 150 latach miało być Państwo wielkomorawskie powstałe z początkiem IX wieku.

 

XVII wieczny czeski dziejopis Tomas Pesina podaje listę władców wielkomorawskich z datami ich panowania poczynając od Samo 623-658 docierając poprzez sześciu innych do Mojmira I 820/842 lub 846, pierwszego historycznego władcy wielkomorawskiego. Niestety Pesina nie podaje źródeł swej wiedzy i z tego powodów jego zapiski nie są traktowane poważnie w swiecie naukowym.

 

Inną bardziej przekonującą  tezą są malowidła z rotundy w Znojmie. Rotunda została wybudowana w okresie wielkomorawskim 820-907 lub najpóźniej w 1134 r za panowania Konrada II. Na ścianach rotundy znajdują się malowidła przedstawiające 24 władców wielkomorawskich i czeskich. Poczet rozpoczyna Zamo czyli Samon po nim jest trzech innych władców których nie da się zidentyfikować z powodu uszkodzeń malowideł sciennych, po nich następuje wspomniany Mojmir I. Sugeruje to, że w XII wieku średniowieczne elity czeskie uznawały Państwo Samona i Państwo wielkomorawskie za kontynuację rządzoną przez nie przerwaną linię władców. 

 

 

 


Bitwa pod Ochmatowem

1. II .1655 roku  rozegrała się bitwa pod Ochmatowem zakończona zwycięstwem wojsk  polsko-tatarskich które pokonały siły rosyjsko-kozackie. Wojskami polsko-tatarskimi dowodzili hetman wielki koronny Stanisław „Rawera” Potocki oraz hetman polny koronny Stanisław Lanckoroński. Wojskami rosyjsko- kozackimi dowodzili Bohdan Chmielnicki oraz wojewodowie rosyjscy Wasyl Szeremietiew i Wasyl Buturlin.

 

Bitwa była częścią wojny polsko rosyjskiej z lat 1654-1667. Armia Polska liczyła 20.000 żołnierzy, do tej liczby doliczyć trzeba 15.000 posiłków tatarskich prowadzonych przez Mengli Gereja. Rosjanie i Kozacy wystawili około 50.000 żołnierzy. Siły rosyjsko-kozackie maszerowały na odsiecz obleganemu przez Polaków Humaniowi.

 

Gdy do obozu polskiego dotarła wiadomość o zbliżającej się wrogiej armii podjęto decyzję o zwinięciu oblężenia i wyjsciu naprzeciw nadciągającego  wroga. Pod dowództwem rotmistrza Szemberga wydzielono odział który otoczył i izolował w Ochmatowie 2000 Kozaków pod Martynem Puszkarenko. Bitwę głównych sił obu armii rozpoczęło starcie kawalerii. Jazda polsko-tatarska przegoniła z pola bitwy kawalerie Rosjan i Kozaków.

 

Ten sukces pozwolił piechocie polskiej otoczyć siły główne wroga w warownym mobilnym taborze. Polska artyleria i piechota dokonała wyłomu w obronie taboru, walne zwycięstwo i totalny pogrom wroga na miarę Beresteczka były na wyciagnięcie ręki. Stefan Czarniecki tak opisuje ten fragment bitwy

 

„samym zmierzchem zwiedlismy z nim [nieprzyjacielem] za moją usilną radą i przywodem bitwę. Wbiliśmy się w tabor, urwaliśmy go wielką część armat 21 sztuk wzięliśmy Moskwy siłą i Kozaków położyli na placu. Victoria! Moskwa w tym czasie bardzo była skonfundowana. Chorągwie, znaki, z rąk oddawali”

 

Jednak w tym momencie na rozkaz Chmielnickiego swietnie kontratakowali Kozacy którzy wyparli Polaków ze swego obozu. Kozacy podejmowali próby wydostania się z okrążenia trzy razy, i za trzecim razem przerwali okrążenie, uwolnili otoczonego Puszkarenkę i odeszli na Buki. W kluczowym momencie bitwy w czasie trzeciej próby przerwania okrążenia przez Kozaków biernie zachowali się Tatarzy nie przychodząc na pomoc polskim sojusznikom.

 

Po bitwie oskarżono ich o to, że zostali przekupieni. Oni sami tłumaczyli, że obawiali się ataku na warowny tabor „tabor mocny i ognisty, jak Malbork”. Tatarzy postąpili w typowy dla siebie sposób i zadbali o to by żadna ze stron walczących nie osiągnęła przewagi w regionie. W bitwie poległo 9000 Moskali i Kozaków, strona Polska zdobyła wszystkie 30 dział jakimi dysponował wróg w tym starciu. Pozbawione wsparcia Tatarów wojska polskie nie były w stanie zatrzymać wycofujących się Kozaków i Moskali, pościg utrudniał także wyjątkowo siarczysty mróz. Jak wspomina kronikarz wojsko maszerowało

 

„lodem przegryzając, z soplami w oczach, skostniałe, od stóp do głów szronem pokryte”

 

Bitwa choć nie wątpliwie była  taktycznym zwycięstwem Polaków miała niewielki wpływ na ogólną strategiczną sytuację na Ukrainie. Wojna trwała przez następne lata i choć nie brakowało w niej spektakularnych sukcesów strony Polskiej  zakończyła się nie korzystnym dla Polski pokojem. Polska utraciła na zawsze Kijów i lewobrzeżną Ukrainę.