El Orens – opowieść ze świata, którego już nie ma

Kategorie: 

Źródło: Internet

19 maja 2015 roku minie 80 rocznica śmierci człowieka, którego niewielu pewnie zna z imienia i nazwiska, choć jest on jedną z ikon popkultury (z pewnością dla pokolenia nieco starszego, niż dzisiejsi gimnazjaliści, to prawda) i jedną z najciekawszych osób w historii XX wieku (skromnym zdaniem autora).

 

Człowiek ten to Thomas Edward Lawrence – znany powszechnie jako Lawrence z Arabii, uczyniony ikoną przez wspaniały film w reżyserii Davida Leana, z pamiętną rolą Petera O’Toole, a uwieczniony jako postać historyczna przez Imperium Brytyjskie, które nagrodziło go dwoma elitarnymi odznaczeniami: „Order of the Bath” i „Distinguished Service Order”. 

 

Urodzony 16 lipca 1888 roku, 19 maja roku 1935 pułkownik Lawrence zginął w tragicznym wypadku motocyklowym w okolicach Dorset w Anglii. Prowadził sam, jak zwykle z szaloną prędkością, jak zwykle bez kasku…

 

Ta niezwykła postać pozwala myślami wrócić do czasów, gdy słowo „Arab” nie było synonimem terroryzmu, a miało romantyczne i tajemnicze znaczenie, a Arabia była obok Indii, mniej więcej tym samym dla Imperium Brytyjskiego, czym dla historii USA jest Dziki Zachód. Pustynie, szlachetni wojownicy, odwaga, braterstwo, poświęcenie wielkich dowódców na bezkresnych, piaszczystych pustkowiach budzą wyobraźnię i prze oczami mamy od razu łańcuchy karawan, Beduinów, groźnych Tuaregów i Berberów, owinięte turbanami postacie na wielbłądach. Ta historia przypomina również, że to agresywne narody Europy uczyniły Bliski Wschód tym, czym jest on dzisiaj…

Arabia tamtej epoki stanowiła dla Imperium Brytyjskiego rejon otwartej i półotwartej walki o dominację w basenie Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, która znalazła swoje zakończenia w sławnych kampaniach okresu II Wojny Światowej i – to pewne – ukształtowała w wielkim stopniu dzisiejszą mapę napięć i konfliktów w tym wrzącym rejonie świata, nadała Islamowi twarz demoniczną.

 

Sam Lawrence był archeologiem, oficerem Armii Brytyjskiej, a także brytyjskim szpiegiem, który odegrał istotną rolę w historycznych wydarzeniach tamtych czasów w rejonie Bliskiego Wschodu. Wykształcony w Jesus College w Oxford, trafił po raz pierwszy na arabskie pustynie latem 1909 roku, kiedy to odbył rodzaj pielgrzymki szlakami warowni zbudowanych przez Krzyżowców na terenie Otomańskiej wówczas Syrii. Lawrence samotnie przebył wówczas na piechotę (!) ponad 1000 mil po pustynnych szlakach, aby zebrać materiały do swojej pracy naukowej traktującej o wpływach Krzyżowców na rozwój europejskiej architektury wojskowej.

 

Być może to właśnie wtedy połknął bakcyla pustyni i stał się swoją późniejszą historią. Faktycznie jednak z Bliskim Wschodem związał się już na stałe – w kolejnych latach na terenie Egiptu i Syrii pracował naukowo jako archeolog i uczył się języka arabskiego. W roku mniej więcej 1914 został dołączony do brytyjskiej misji wojskowej na terenie Pustyni Negev, jako swego rodzaju „archeologiczna zasłona dymna”. Misja ta miała za zadanie rozpoznanie opcji militarnych związanych ze strategiczną pozycją Negev, w tym sporządzenie map tego rejonu. W tym okresie Lawrence odwiedził po raz pierwszy Akabę i Petrę, miejsca, które w jego życiu odegrały później istotne role. Oficjalnie, pod koniec 1914 roku, Lawrence został wciągnięty na listę osobową Armii Brytyjskiej i zaszeregowany w jednostce wywiadu wojskowego w Kairze.

 

Jednym z najważniejszych historycznie, wojskowo i politycznie wydarzeń tamtego okresu było Powstanie Arabskie, sponsorowane pośrednio i bezpośrednio przez tzw. „Biuro Arabskie” brytyjskiego Forreign Office. Formalnie rozpoczęte w roku 1916 przez Sherifa Husseina bin Ali, miało na celu uzyskanie niepodległości od Imperium Otomańskiego i stworzenie zjednoczonej Arabii, rozciągającej się od Aleppo w Syrii do Adenu w Jemenie, zakończyło się w roku 1918 czymś co trudno nazwać sukcesem narodów arabskich, ale w dłuższej perspektywie przyczyniło się do dzisiejszych konfliktów w Palestynie i powstania Arabii Saudyjskiej.

 

Młody kapitan Lawrence został włączony w tę zawieruchę w roku 1916, skierowany przez Biuro Arabskiej do pracy z oddziałami Haszemitów. Wówczas Lawrence był tylko jednym z wielu Brytyjczyków i Francuzów służących w Arabii.

 

Jednym z największych sukcesów Lawrence’a, zaraz na początku swej służby, było odparcie ataku Turków na miasto Yenbu w grudniu 1916 roku, poprzez skłonienie arabskich dowódców, książąt Faisala i Abdullaha, do wspólnej walki i wspierania strategii brytyjskiej. Lawrence zasłynął również wkładem w skłonienie wojsk Abdullaha do częstych i skutecznych ataków na linię kolejową Hejaz, co wiązało walką znaczące siły tureckie i odwracało ich uwagę od Medyny.

 

Oczywiście najsłynniejszą bitwą Lawrence’a była bitwa o Akabę i jej zdobycie 6 lipca 1916 roku. Za to, w dużej mierze autorskie dokonanie, Lawrence uzyskał uprzywilejowaną i potężną pozycję doradcy księcia Fajsala (tak, to Omar Shariff  w tej roli) oraz został promowany do stopnia majora.

 

Zyskał również wielkie uznanie dowódcy Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych w Egipcie, generała Sir Edmunda Allenby, późniejszego marszałka, jednego z najwybitniejszych brytyjskich dowódców wojskowych z okresu I Wojny Światowej, sławnego również  z wielkiego, historycznego gestu wobec Jerozolimy – w roku 1917, po jej zdobyciu, wszedł do miasta na piechotę, aby oddać honor świętemu miejscu. Nieczęsta to pokora wśród brytyjskich oficerów tamtych czasów.

 

Kolejnym militarnym sukcesem Lawrence’a była bitwa pod Tafileh, jednym z najważniejszych strategicznie rejonów na południe od Morza Martwego. Lawrence walczył tam razem z regularnym wojskiem arabskim dowodzonym przez Paszę Al-Aszkariego. Z walki obronnej, śmiałym manewrem taktycznym, obaj dowódcy przeszli do kontrataku, który przeszedł do historii wojskowości. Lawrence został właśnie za tę bitwę nagrodzony orderem „Distinguished Service Order” oraz promowany do stopnia podpułkownika (Lieutenant Colonel).

 

Po tych wydarzeniach kariera Lawrence’a nieco przygasła, a może po prostu weszła w okres uspokojenia – odegrał swoją rolę w upadku Damaszku i tworzeniu tam rządu arabskiego, jednak ze względu na polityczne i strategiczne decyzje, skończyła się romantyczna, zawadiacka historia dzielnego Anglika, a zaczęła opowieść o człowieku wyrwanym ze swojego świata, człowieku wystawionym na widok publiczny, często postrzeganym jako dziwadło. Dziś pewnie powiedzielibyśmy, że z bohatera zrobiono go celebrytą, a w tej roli nie czuł się pewnie doskonale, jako żołnierz przywykły do piasków pustyni.

 

Szukał swojego miejsca. Powrócił do Anglii w roku 1919 w stopniu pełnego pułkownika (Colonel), pracował w Foreign Office, był członkiem delegacji księcia Faisala na Konferencji Pokojowej w Paryżu.

 

Pod zmienionym nazwiskiem zaciągnął się do Royal Air Force, a po zidentyfikowaniu, gdy musiał odejść, ponownie zmienił nazwisko, by zaciągnąć się do… Royal Tank Corps. Znowu rozpoznany, oskarżony o fałszowanie dokumentów, musiał odejść. Służył jednak nadal w pomocniczych oddziałach RAF, gdzie zajmował się między innymi projektowaniem superszybkich łodzi, by wreszcie w 1935 roku, odejść ostatecznie ze służby.

 

Zginął w wieku 46 lat, pędząc bez opamiętania i bez kasku na swoim motocyklu Brough Superior SS100, który nazywał „Jerzym V”. Poniósł śmierć na miejscu, co można uznać za uśmiech losu, ponieważ – jak stwierdził wykonujący sekcję zwłok lekarz, jeden z pierwszych neurochirurgów, doktor Hugh Cairns – gdyby założył kask, obrażenia mogłyby okazać się nie śmiertelne, ale uszkodzenia mózgu spowodowałyby prawdopodobnie ślepotę lub głuchotę.

 

Dziś motocykl Lawrence’a można zobaczyć w Imperial War Museum w Londynie, a bez wyruszania na Wyspy można przeczytać jego autobiografię: „Siedem Filarów Mądrości”. No i zawsze można obejrzeć doskonały wizualnie film „Lawrence z Arabii”, w którym honor to honor, krew to krew, a prawda historyczna odbija się w błękitnych oczach Petera O’Toole, zwanego El-Orens.

 

 

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/T._E._Lawrence

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika X

nie sheriffa tylko szejka i

nie sheriffa tylko szejka i nie bin tylko ibn (co ponaszemu znaczy 'od' lub 'syn').ale jak sie tlumaczy z amerykańskiego... 

0
0

Skomentuj