Obcokrajowcy w Powstaniu Warszawskim

Kategorie: 

public domain

Czy wiecie, że do walki Warszawiaków z niemieckim okupantem przyłączyło się kilkuset obcokrajowców?

Byli wśród nich m.in. Węgrzy, Słowacy, Gruzini, Francuzi, Belgowie, Holendrzy, Grecy, Brytyjczycy, Włosi, Ormianie, Rosjanie, a także pojedynczy przedstawiciele innych narodów: Azer, Czech, Ukrainiec ,Rumun , Australijczyk i Nigeryjczyk. Niektórzy z nich – np. pochodzący z Nigerii August Agbola O Brown mieszkali w Warszawie przed wojną. Kolejnym przykładem są Słowacy z których wielu pracowało w gazowni na Czerniakowie. W czasie powstania, w porozumieniu z AK, utworzyli oni 535 pluton Słowaków, który m.in. wziął udział w natarciu na Belweder 1 sierpnia 1944 roku. W powstańczych szeregach znaleźli się również niemieccy dezerterzy oraz cudzoziemcy, którzy uciekli z robót przymusowych lub obozów jenieckich.

Do powstania przyłączyła się także większość spośród 348 Żydów  uwięzionych w obozie przy ul. Gęsiej, którzy zostali uwolnieni przez żołnierzy AK w pierwszych dniach sierpnia. Byli wśród nich obywatele Grecji, Holandii, Niemiec i Węgier. Brali udział w pracach fortyfikacyjnych i pomocniczych (transportowali rannych i broń, gasili pożary). Niektórzy uczestniczyli także w działaniach bojowych. Ponadto w powstaniu udział wzięło również wielu Żydów ukrywających się dotąd na terenie miasta. W gronie tym znaleźli się m.in. członkowie Żydowskiej Organizacji Bojowej, którym udało się przeżyć powstanie w gettcie (np. Marek Edelman i Icchak Cukierman); uciekinierzy z obozu w Treblince Samuel Willenberg i Jechiel Rajchman, a także młodociani bracia Hochmanowie  Zalman „Miki Bandyta” oraz Perec „Cwaniak”. Według niektórych źródeł liczba Żydów walczących w powstaniu warszawskim mogła osiągnąć tysiąc osób.

 

Szczególnie Węgrzy okazali Polakom pomoc choć oficjalnie pozostawali w niewygodnym i obmierzłym dla nich sojuszu z Niemcami. W momencie wybuchu powstania w okolicach Warszawy stacjonował II korpus węgierski składający się łącznie z 4 dywizji. Były to jednostki mocno poturbowane w walkach na froncie wschodnim jednak ciągle przedstawiały sporą siłę mając w swoim składzie około 40.000 żołnierzy. Strona Polska podjęła rozmowy z Dowódcą II korpusu, mające na celu przekonanie Węgrów do przyłączenia się do powstania. Rozmowy były bardzo zaawansowane jednak z wielu względów Węgrzy nie mogli przejść na stronę Polaków. W tamtym czasie bowiem rząd węgierski myślał już o wypowiedzeniu sojuszu Niemcom i sprowadzenie do kraju II korpusu było dla nich priorytetem. Niemcy widząc chwiejną postawę Węgrów grozili im okupacją Węgier przy użyciu wojsk nie tylko niemieckich ale też słowackich, chorwackich i rumuńskich.  Możliwość okupacji Węgier przez wrogich im sąsiadów była oczywiście nie do przyjęcia dla Węgrów. W takiej sytuacji posiadanie dodatkowych żołnierzy na terytorium Węgier było dla Węgrów sprawą najważniejszą.

 

Na terenach kontrolowanych przez Węgrów dochodziło do masowej fraternizacji polskich mieszkańców z wojskiem węgierskim. Węgrzy pomagali nie tylko ludności cywilnej ale także polskim partyzantom operującym w okolicach Warszawy. Często Węgrzy po prostu okazywali polskim partyzantom życzliwą neutralność, zawierając lokalne porozumienia o wzajemnym nie wchodzeniu sobie w drogę. W wielu przypadkach jednak Węgrzy informowali Polaków o miejscach stacjonowania jednostek niemieckich i ostrzegali partyzantów o planowanych atakach niemieckich. Węgrzy wiele razy zaopatrywali partyzantów w broń amunicję, żywność i środki opatrunkowe tak bardzo potrzebne oddziałom leśnym. Polskie oddziały partyzanckie w miarę swobodnie poruszały się po terenach stacjonowania jednostek węgierskich, które udawały, że nie widzą przemieszczających się Polaków. Niemcy oczywiście wiedzieli o kolaboracji Węgrów z Polakami i próbowali temu przeciwdziałać. Węgrzy pomagający Polakom i złapani na gorącym uczynku byli rozstrzeliwani. Tak się stało w Konstancinie i Podkowie Leśnej gdzie do dziś są groby kilkunastu węgierskich żołnierzy rozstrzelanych przez Niemców za pomoc okazaną Polakom. Miejscowa ludność pamięta o Węgrach dbając o groby, które są zawsze zadbane.

 

Do najbardziej spektakularnego dowodu przyjazni Polaków i Węgrów doszło 29 września 1944 roku pod Joktarowem. Grupa AK "Kampinos" przebijająca się w Góry Świętokrzyskie została osaczona przez Niemców i rozbita w bitwie na wiele mniejszych grup. Wielu Polaków zostało wziętych do niewoli przez Węgrów. Wielu Polaków zostało nakarmionych, napojonych, zaopatrzonych w żywność i amunicję a następnie wypuszczonych przez żołnierzy 1 Dywizji Honwedów. Ponad 100 polskich partyzantów  zbyt wyczerpanych z powodu odniesionych w walkach ran, pozostawało pod opieką Węgrów w Joktarowie. Do Joktarowa  przyjechał oddział SS żądając wydania im Polaków. Węgrzy odmówili wydania "swoich" jak to określili Polaków. Zirytowani tym Niemcy zagrozili użyciem broni, w odpowiedzi na to Węgrzy z bronią w ręku otoczyli rannych partyzantów kordonem. Ostatecznie do strzelaniny nie doszło i wściekli Niemcy musieli odjechać z niczym. Postawa Węgrów zapewne uratowała życie ponad setki partyzantów, którzy niechybnie zostaliby zamordowani w kolejnej masowej egzekucji.

 

Jak by się zakończyło Powstanie Warszawskie gdyby 40.000 Węgrów przeszło na stronę Polaków? Odpowiedz na to pytanie pozostanie na zawsze w sferze dywagacji w kręgu historii alternatywnej.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj