Pancho Villa i historia jednego rajdu z rewolucją w tle

Kategorie: 

public domain

Obce ataki na  amerykańską ziemię były nieliczne. Ale w dniu 9 marca 1916 roku, 99 lat temu Meksykański dowódca rewolucyjny  Pancho Villa zainicjował jeden z najbardziej śmiałych ataków na USA.

 

Wielu porównywało ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku, do japońskiego ataku na Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 r .W przeciwieństwie do zbombardowania Pearl Harbor,  ataki na World Trade Center i Pentagon zostały wykonane bez  zezwolenia rządu atakującej strony. Z tego względu 9/11 można bardziej porównać do 09 marca 1916, kiedy to meksykański dowódca Pancho Villa dokonał rajdu na pograniczne miasto Columbus, zabijając przy tym amerykańskich cywilów i żołnierzy. W odpowiedzi, prezydent Woodrow Wilson wysłał tysiące amerykańskich żołnierzy w głąb Meksyku w poszukiwaniu Pancho Villi co o mały włos nie doprowadziło do wojną z Meksykiem.

 

Historyk Donald R. Shaffer stwierdził w artykule napisanym tuż po 9/11, że najazd na Columbus "uczynił z Pancho Villi,  postać tak znaną  wśród Amerykanów w 1916 roku, jaką Osama bin Laden stał się  85 lat później." Podejmując próbę ujęcia nieuchwytnego Pancho Villi, Stany Zjednoczone osiągnęły tylko jedną rzecz,  pomogły wykreować legendę ludowego bohatera Meksyku. Ostatecznie prezydent Wilson użył  narzędzi dyplomatycznych by rozładować kryzys i zapobiec wybuchowi wojny z Meksykiem. Dodatkowo kalkulując, że dalsze wysiłki w celu pojmania i ukarania Pancho Villi tylko zaszkodzą szerzej pojętym interesom USA w Meksyku odstąpiono ostatecznie od zamiaru wymierzenia sprawiedliwości meksykańskiemu trybunowi ludowemu.

 

Viva Villa!

Atak Pancho Villi  na Columbus był szokiem dla Amerykanów, gdyż nie spodziewano się tego po człowieku który utrzymywał z USA przyjazne stosunki. Pancho Villa urodził się w ubogiej rodzinie w Durango w 1878 roku. Już w wieku 16 lat został wyjęty spod prawa  po zastrzeleniu właściciela ziemskiego za napaść jego siostrę. Ta historia wzmocniła jego reputację jako Robin Hooda, obrońcy słabych i uciśnionych, zabierającego bogatym by pomóc biednym. Kiedy jego bohater Francisco Madero, który rozpoczął rewolucję meksykańską, został odsunięty a następnie zabity przez gen Victoriano Huertę w lutym 1913, Villa zorganizował ataki na wojska federalne gen Huerty. Chociaż nie miał formalnego wykształcenia wojskowego, okazał się być odważnym i skutecznym dowódcą. Siły Rebeliantów rosły a ich zawołaniem stało się Viva Villa!!! Pod wodzą Pancho Villi rebelianci zadali wiele dotkliwych porażek wojskom rządowym.

 

                                               Pancho Villa z grupą rewolucjonistów

Kluczem do sukcesu Villi była pomoc, którą uzyskał od Amerykanów. Kiedy Wilson został prezydentem w marcu 1913 roku, dowiedział się ku swemu przerażeniu, że amerykański ambasador w Meksyku współdziałał z Huertą w obaleniu  prezydenta Madero. Niektórzy Amerykanie sprzyjali reakcyjnemu Huercie w przekonaniu, że będzie on chronić ich interesy finansowe w Meksyku. ale Wilson nie pozwolił by interesy te regulowały jego polityką zagraniczną. "Jestem gotów zdobyć  dla Ameryki wszystko co ​​pieniądze i interesy mogą pozyskać ale nie kosztem tłumienia praw innych ludzi" powiedział. Prezydent Wilson postrzegał  rewolucję meksykańską jako "walkę ludzi o swoje".

 

Nie pozostawił jednak wyniku tej walki przypadkowi a bojowników samym sobie. W kwietniu 1914 interweniował zbrojnie zajmując port Veracruz w odwecie za  aresztowanie  amerykańskich marynarzy przez siły lojalne wobec Huerty a także by uniemożliwić Huercie odebranie dużego transportu broni i amunicji z Niemiec. Wielu Meksykan oburzyła ta zagraniczna interwencja i okupacja  ale Villa nie protestował. Zaopatrywał się w broń i amunicję u amerykańskich producentów. Z radością witał dziennikarzy,  amerykańskie i zagraniczne ekipy filmowe,  które uczyniły go międzynarodowym ludowym bohaterem.

 

Rebelianci zmusili Huertę do udania się na wygnanie w lipcu 1914 roku ale nie mogli dojść do porozumienia w sprawie następcy. Villa, który był w dużej mierze samoukiem, czuł, że brakowało mu kwalifikacji do kierowania państwem, jak sam stwierdził "jestem wojownikiem, nie mężem stanu".  Ale ani on, ani jego sojusznik Emiliano Zapata, który także bronił starań o sprawiedliwy podział  ziemi pomiędzy bogatych i biednych, nie był gotów poddać się władzy bardziej konserwatywnego szefa rebeliantów Venustiano Carranzy.

 

W kolejnych walkach o władzę zginęło wielu żołnierzy i cywilów, kraj pogrążył się w chaosie a gospodarka Meksyku upadła. Wilson nie  ufał Carranzie lecz uznał jego rząd, kiedy ten zdobył przewagę w walce. Pod koniec 1915 roku Wilson pozwolił wojskom Carranzy na przekraczanie granicy amerykańskiej co zaskoczyło ludzi Villi nie spodziewających się ataku od strony USA. Pancho Villa poczuł się zdradzony i postanowił się zemścić na Amerykanach. W styczniu 1916 roku grupa Villistas, jak byli nazywani jego zwolennicy, zatrzymała pociąg w Chihuahua i zabiła 17 amerykańskich pasażerów pracujących dla firmy z branży  górniczej.  Villa zaprzeczył odpowiedzialności za atak ale skrycie przygotowywał się by prowadzić  swe wojska przez granicę i zaatakować Amerykanów na ich własnym terenie.

 

Atak na  Columbus

Podobnie jak w przypadku późniejszych ataków na terytorium amerykańskie, atak Pancho Villi na Columbus był przewidywalną  katastrofą.  W dniu 7 marca, płk Henry Slocum, dowodzący 13. Pułkiem Kawalerii w obozie Furlong, w pobliżu Columbus, dowiedział się, że grupy Villistas działały, wykazując wrogie zamiary  tylko 15km od granicy. Dzień później, El Paso Times doniósł, że  Pancho Villa i kilkuset bojowników  zbliża się do granicy.

 

Villa uderzył przed świtem 9 marca. Podzielił swe siły na dwa oddziały, jeden wysłał do ataku na koszary w Furlong z rozkazem związania wojsk amerykańskich walką, drugi oddział w tym czasie zaatakował miasto. Mimo ostrzeżeń, że Villistas  są w pobliżu płk Slocum był zaskoczony. On i inni żonaci oficerowie byli ze swoimi  rodzinami w mieście gdzie mieszkali poza godzinami służbowymi. Z tego powodu mieli problemy z dotarciem do koszar, gdzie  spali zaskoczeni  we śnie żołnierze.

 

Zastępca szeryfa Daniel Chadborn zostawił  swoją żonę i dzieci z  sąsiadami w piwnicy w domu na obrzeżach Columbus i pobiegł z innym funkcjonariuszem by pomóc odeprzeć najazd. Daniel Chadborn wspomina "W czasie kiedy przybyliśmy do miasta płonęło już kilka budynków". "Kule latały wszędzie. W ogniu  pożarów mogliśmy zobaczyć tłum Meksykan   z wielkimi sombrero na głowach i skrzyżowanymi na piersiach pasami amunicyjnymi, wykrzykiwali " Viva Villa! " i "Viva Mexico!"  "Skupili swój  atak na  Hotelu Commercial, w którym wiele osób zostało zabitych i obrabowanych. Jeden farmer kupił tam swoje życie  najpierw oferując im wszystkie pieniądze jakie miał, a następnie wypisując  czeki".

 

Płomienie  palących się budynków sprawiły, że dokonujący grabieży ludzie Villi byli łatwym celem dla amerykańskich strzelców. Wielu Meksykan, którzy zginęli "były tylko dziecmi", wspomina Chadborn. "Znalazłem martwego chłopca około czternastu, lat trzymał w ręku parę kobiecych czarnych pantofli inny martwy chłopiec miał ręce pełne cukierków." Chcąc dokonać grabieży sklepów hotelu, napastnicy zostawili większość z 300 mieszkańców miasta bez szwanku. Pośród 10 cywilów zabitych w Columbus, była tylko jedna kobieta. Wśród tych, oszczędzonych była żona kpt. Thomasa F. Ryana, który był w tym czasie  na patrolu. Została ona zatrzymana przez jednego z napastników kiedy wybiegła z domu, aby ukryć w stodole. "Adonde va?" ("Gdzie idziesz?") zapytał. "Nigdzie", odpowiedziała, a on pozwolił jej odejść.  Szczęście dopisało także  Maude Wright, która została wzięta do niewoli w swoim ranczo w Chihuahua 1 marca. Zdobyła szacunek Villi poprzez zachowanie stoickiego spokoju i godności podczas  trudów życia na szlaku. Przed wycofaniem swoich ludzi z Columbus Villa zwrócił  jej  wolność.

Napastnicy, którzy zaatakowali obóz Furlong włamali się do stajni  i uprowadzili  80 koni i 30 mułów, ważny łup dla Villi i jego ludzi prowadzących mobilną, podjazdową walkę partyzancką. Później oddział Villi stracił wiele z tych zwierząt i innych skradzionych łupów podczas poscigu w który ruszyli kawalerzyści płk Solcuma. Płk Slocum i jego ludzie kazali słono zapłacić Villi za napad, zabijając prawie 100 najeźdźców tracąc zaledwie ośmiu żołnierzy. Obiektywnie patrząc z militarnego punktu widzenia najazd na Columbus był ciosem dla Pancho Villi, ale rozgłos jaki zyskał wzmocnił jego prestiż pokazując Meksykanom, że może uderzyć w Stany Zjednoczone kiedy chce i gdzie chce.

 

Generał Pershing w pościgu

Prezydent Wilson czuł, że musi zdecydowanie reagować na prowokacyjne zachowanie Pancho Villi i  zapobiec kolejnym atakom krewkiego rewolucjonisty na USA. Wysłał więc Gen. Johna Pershing do Meksyku na czele oddziału liczącego 10.000 żołnierzy by schwytał Pancho Villę. Dla Carranzy,  który chciał pojmać Pancho Villę bez amerykańskiej pomocy amerykańska ekspedycja karna była rażącym naruszeniem meksykańskiej suwerenności. Amerykanie za wszelką cenę chcieli uniknąć sytuacji w której zostaliby ukazani jako siła interwencyjna mieszająca się w wewnętrzne sprawy Meksyku.

 

Dlatego też prezydent Woodrow Wilson ściśle określił i narzucił gen Pershingowi zasady których on i jego żołnierze mieli się trzymać w czasie ekspedycji na terenie Meksyku. Meksykańskie miasta nie miały być wykorzystywane jako bazy amerykańskiej armii,  zakaz obejmował także zajmowanie i używanie meksykańskich linii kolejowych, do których amerykańskim żołnierzom odmówił dostępu Carranza. Generał Pershing oraz jego Szef Sztabu Armii Hugh Scott utyskiwali na te utrudnienia ograniczające swobodę działania podległych im wojsk. Scott odgrażał się nawet, że jeśli Carranza stanie na jego drodze " rozjedzie drania" . Obaj panowie respektowali jednak wolę prezydenta i wypełniali jego rozkazy.

 

Unikanie zadrażnień było ważne dla powodzenia ekspedycji w kraju w którym wciąż żywe były wspomnienia ostatniej wojny z USA i zaboru ziemi meksykańskiej. Kiedy amerykańscy żołnierze przechodzili przez miasto Parral, zostali zaatakowani przez wściekłych mieszkańców i starli się z oddziałami federalnymi Carranzy stacjonującymi w pobliżu miasta. Dwóch Amerykanów zginęło, a  prezydent Wilson wzmocnił restrykcje którym podlegały siły Pershinga, wszystko to po to by ekspedycja karna nie przerodziła się w drugą wojnę z Meksykiem.

 

Chociaż Amerykanie do transportu zaopatrzenia mieli do dyspozycji ciężarówki ich postęp był powolny gdyż odbywał się głównie pieszo i konno, a w wytropieniu Pancho Villi nie pomogła nawet wydzielona do ekspedycji eskadra samolotów zwiadowczych. Siły Pershinga wielokrotnie wchodziły w kontakt z bojownikami Pancho Villi jednak nigdy nie wytropili samego lidera. A ten ukrywał się w jaskiniach wysoko w górach lecząc ranę odniesioną w starciu z armią federalną Carranzy. Kiedy stan zdrowia Villi się polepszył wyszedł z ukrycia i zwerbował dodatkowe siły z którymi najechał miasto Chihuahua gdzie uwolnił 200 więźniów którzy zasilili szeregi jego oddziału.

 

Generał Pershing doznawał największych strat w walkach nie przeciwko rebeliantom Villi, ale przeciwko armii federalnej Carranzy. Pewien kapitan z 10 pułku ignorując rozkazy Pershinga nakazujące przeprowadzenie tylko zwiadu wdał się w bitwę z armią meksykańską w której poległ wraz z kilkunastoma żołnierzami  pod Carrizal w czerwcu 1916 roku. Klęska ta nie mogła przyjść w gorszym momencie. Radykalne elementy przenikały w tym czasie z Meksyku do Teksasu w którym mieli nadzieję wzniecić anty amerykańskie powstanie, sytuacja w Teksasie była bardzo napięta a nastroje pośród marginalizowanej ekonomicznie i politycznie większości latynoskiej Teksasu wojownicze. Do powstania na pełną skalę nie doszło,  jednak powszechne były najazdy zrewoltowanych Meksykan na rancza bogatych właścicieli ziemskich, którzy weszli w jej posiadanie  rugując faktycznie z niej rdzennych mieszkańców.

 

Gdy wieści o starciu w Carrizal dotarły do Waszyngtonu, wojna z Meksykiem wydawała się nieuchronna.  Generał Pershing doradzał w liście prezydentowi Wilsonowi podjęcie radykalnych działań. Ale prezydent Wilson  powstrzymał się od podjęcia ostatecznej decyzji do czasu uzyskania pełnego raportu w sprawie incydentu w Carrizal. raport. Kiedy stało się jasne, że to Amerykanie sprowokowali starcie prezydent Wilson dążył do ugody dyplomatycznej, do czego zachęcała także decyzja Carranzy o wydaniu jeńców amerykańskich  wziętych do niewoli pod Carrizal.

 

Niechęć Wilsona do wojny z Meksykiem została wzmocnione przez wydarzenia w Europie.  Prezydent zdawał sobie sprawę, że będzie potrzebował wszystkich dostępnych sił jeśli USA zostaną wciągnięte w wojnę z Niemcami. A wojna z Niemcami wisiała w powietrzu kiedy w styczniu 1917 roku Niemcy ogłosili, że celem ich okrętów podwodnych stają się także statki handlowe pod banderą państw neutralnych w tym USA. Jeszcze przed zapytaniem kongresu o wypowiedzenie wojny Niemcom, prezydent Wilson dał rozkaz wycofania sił amerykańskich z Meksyku. Powściągliwość Wilsona uchroniła Amerykę od wciągnięcia jej w chaos rewolucji meksykańskiej, która pochłonęła życie co najmniej 10 procent mieszkańców Meksyku.

                                                            Śmierć Pancho Villi

Pancho Villa kontynuował walkę aż do obalenia władzy Carranzy w 1920 roku. Wtedy to w zamian za zapewnienie że nie będzie ścigany, złożył nowej władzy obietnicę wycofania się z polityki i złożenia broni. Rozpuścił swój kilkutysięczny oddział  nazywany Dywizją Północy i osiadł na swym ranczo w mieście Parral, mając nadzieję na spokojne życie pozostawiając sobie jednak grupę 50 ochroniarzy. W czasie rewolucji Pancho Villa zrobił sobie wielu wrogów, którzy pałali chęcią zemsty. Pancho Villa został zamordowany w 1923 roku w swym samochodzie przez Jesusa Salasa Barrazę. Nie wiadomo kto stał za morderstwem Pancho Villi, wrogowie z czasów rewolucji czy może prominentni politycy reprezentujący nową władzę, obawiający się wciąż popularnego wśród mas ludności Pancho Villi. Minęły lata zanim Meksyk odzyskał stabilność i rozpoczął wdrażanie sprawiedliwych  reform społecznych o które walczyli rewolucjoniści. 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj