Bitwa o wyspę Texel, ostatnia bitwa II Wojny Światowej

Kategorie: 

public domain

Texel jest idylliczną wyspą, wysuniętą najdalej na zachód spośród Wysp Zachodniofryzyjskich. Przez cały okres wojny działania wojenne omijały wyspę, będącą cichym zakątkiem w pogrążonej w terrorze wojny Europie. Niestety ani holenderskim cywilom ani żołnierzom stacjonującym na wyspie,  nie było dane doczekać spokojnego końca najkrwawszego konfliktu w historii ludzkości.

 

W nocy z 5 na 6 kwietnia 1945 roku rozpoczęły się wydarzenia, które przeszły do historii jako "ostatnia bitwa II Wojny Światowej". Od 6 lutego 1945 roku na wyspie stacjonował 822 Gruziński Batalion Piechoty " Królowej Tamary", będący częścią Legionu Gruzińskiego sformowanego pod auspicjami Wehrmachtu w miejscowości Kruszyna koło Radomia. Żołnierze jednostki rekrutowali się spośród gruzińskich jeńców wojennych, byłych żołnierzy Armii Czerwonej.

 

Legion Gruziński nigdy nie walczył jako zwarta jednostka. Osiem batalionów piechoty tworzących Legion Gruziński kierowano bowiem do różnych jednostek niemieckich. Niemcy czynili tak ponieważ nigdy do końca nie ufali byłym jeńcom, jak się miało okazać słusznie. Po klęsce w bitwie pod Kurskiem gdzie dochodziło do dezercji na stronę sowiecką Niemcy zdecydowali się przenieść wszystkie tak zwane Legiony wschodnie na front zachodni.

                                                 Powyżej przysięga w Legionie Gruzińskim

822 Gruziński Batalion Piechoty przeniesiony został do okupowanej Holandii w okolice miasteczka Zandvoort i przydzielony do 16 Dywizji Polowej Luftwaffe. Następnie w lutym 1945 roku zostali przeniesieni na wyspę Texel i podlegali pod 177 Pułk Grenadierów z 219 Dywizji Piechoty. W tym czasie dowódcą batalionu był major Klaus Breitner, a kadrę dowódczą batalionu w sile 800 żołnierzy tworzyli głównie Niemcy.

 

Po otrzymaniu wiadomości, że Niemcy planują przenieść elementy batalionu na kontynent w celu wsparcia obrony przed nacierającymi aliantami, Gruzini rozpoczęli przygotowania do buntu i nawiązali kontakt z holenderskim podziemiem. Gruzini zdawali sobie sprawę, że jeśli chcą mieć choć cień szansy na przeżycie po powrocie do ZSRR po wojnie, muszą pokazać się nadciągającym aliantom jako sojusznicy a nie jako wrogowie.

W nocy z 5 na 6 kwietnia grupa Gruzinów pod dowództwem porucznika Szałwy Łoładze wkroczyła skrycie do kwater zajmowanych przez Niemców. Gruzini bagnetami zabili 246 śpiących Niemców. Z ataku uratował się dowódca batalionu major Klaus Breitner, który w tym czasie przebywał u swej kochanki w wiosce Den Burg.

 

Natychmiast po tym zdarzeniu na całej wyspie wybuchły walki pomiędzy Gruzinami i Niemcami. Gruzini szybko opanowali całą wyspę z wyjątkiem dwóch ufortyfikowanych stanowisk artylerii nadbrzeżnej, gdzie schroniły się niedobitki Niemców służących w gruzińskim batalionie. Niemal natychmiast obie baterie artylerii otworzyły ogień na pozycje zajmowane przez Gruzinów.

 

Gruzini bardzo liczyli na pomoc ze strony aliantów, ci jednak nie mieli zamiaru wkraczać na peryferyjne wyspy o małym znaczeniu wojskowym. Zamiast Aliantów na wyspę wkroczył 163 Morski Pułk Ochronny sformowany z personelu Kriegsmarine. Niemcy posiadający teraz dużą przewagę liczebną i przytłaczającą siłę ognia, przystąpili do systematycznego odzyskiwania wyspy.

        Powyżej major Breitner wręcza odznaczenia żołnierzom 822 Gruzińskiego Batalionu Piechoty "Królowa Tamara"

W ciągu pięciu tygodni Niemcy odzyskali całkowitą kontrolę nad wyspą a ostatnie walki dogasały 20 maja 1945 roku, wiele dni po kapitulacji III Rzeszy. W bitwie poległo 565 Gruzinów, większość zginęła w walkach część została rozstrzelana przez Niemców. Straty poniosła także holenderska ludność cywilna, zginęło 117 osób, które straciły życie w wyniku działań wojennych lub zostały rozstrzelane przez Niemców w odwecie za ukrywanie Gruzinów.  Sama wyspa została zdewastowana w wyniku działań wojennych, wiele budynków i farm zostało całkowicie zniszczonych. Straty Niemieckie zaś zamknęły się liczbą 800 żołnierzy.

 

Ogółem z bitwy ocalało 230 Gruzinów którzy bronili się na wybrzeżu. Poddali się oni oddziałom kanadyjskim, które wkroczyły na wyspę 20 maja przerywając ostatnią bitwę II Wojny Światowej. Dowódca kanadyjski był pod wielkim wrażeniem oporu Gruzinów i uznał Gruzinów za siły sprzymierzone nie wymagając złożenia broni, którą mogli zachować aż do czasu przetransportowania ich do portu Wilhelmshafen, nawet tam oficerowie mogli zachować osobistą broń krótką.

 

Dowódca kanadyjskiego I Korpusu Armijnego generał major Foulks oraz oficer sztabu tej jednostki pułkownik Lord Tweedsmuir osobiście wstawili się za Gruzinami pisząc list do najwyższego dowództwa Armii Czerwonej podkreślając męstwo i opór Gruzinów. Gruzini zostali przekazani ostatecznie Armii Czerwonej.

 

Doszło wtedy do incydentu, jednostka Armii Czerwonej, której przekazano Gruzinów zdominowana była przez żołnierzy pochodzących z północnego Kaukazu, którzy chcieli natychmiast Gruzinów rozstrzelać. Na szczęście dla Gruzinów do tego nie doszło. Większość z nich ostatecznie dotarła do rodzinnej Gruzji, drogą okrężną poprzez wiele obozów przejściowych w połowie lat pięćdziesiątych, kiedy to stosunkowo szybko jak na ZSRR i  raczej niespodziewanie zostali zrehabilitowani.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Mormon

Tak to jest: Dasz obcym

Tak to jest: Dasz obcym wolność, a oni w nocy poderżną Ci gardła...Co to za żołenierze, którzy zabijają śpiących?I to ich kolegów z jednego batalionu, którzy dali im broń, jedzenie, spanie i marzenia o wolności Gruzji?Bohaterowie..śpiących zabijać... pewno u niech na Kaukazie to norma...

0
0

Skomentuj